Katowice - Łęczna 0-0. Nie mogli wygrać, więc zremisowali
22.08.2009
Choć oba zespoły rozpoczęły z nominalnie jednym napastnikiem, to w przypadku gospodarzy można było za pewnik przyjąć to, że ich w żadnym wypadku jeden punkt satysfakcjonować nie będzie. Inaczej uważano w obozie przyjezdnych. - Jestem zadowolony z remisu, gdyż Katowice to "gorący teren" - stwierdził po spotkaniu Tadeusz Łapa, trener Górnika Łęczna
W pierwszej części spotkania goście z Łęcznej ograniczali się do sporadycznych kontrataków i po jednym z nich bliski szczęścia był Nakoulma. Jednak jego uderzenie głową ze spokojem wyłapał Gorczyca. Zdecydowanie ciekawiej było pod drugą bramką. Najpierw bliski pokonania Wierzchowskiego był Iwan, jednak zdołał tylko musnąć piłkę i ta przeleciała obok słupka. - Tak naprawdę to piłka powinna wpaść do siatki, ale na jej drodze stanął obrońca. Powinien być rzut rożny, lecz arbiter tego nie zauważył - mówił pomocnik GKS-u. Sporą aktywność wykazywał też Cholerzyński. Po zamieszeniu po stałym fragmencie gry zaskakująco uderzył z 11 metrów i zasłonięty bramkarz Górnika dopiero w ostatniej chwili zdołał sparować piłkę.
Cholerzyński miał jeszcze jedną okazję, by wprowadzić w stan euforii żywiołowo dopingujących kibiców GieKSy. Jego uderzenie w ostatniej minucie spotkanie z wielkim trudem wybronił Wierzchowski. - Gdybym uderzył jeszcze silniej, pewnie by wpadło - z żalem podkreślał 21-letni zawodnik. Jednak najlepszą sytuację na zmianę rezultatu zmarnował Plewnia. Po dośrodkowaniu Iwana, pomocnik katowiczan uderzył mocno, ale nie precyzyjnie. Piłkę bezradnym wzrokiem odprowadził bramkarz Górnika, ale ta po odbiciu od wewnętrznej części słupka wyszła w pole.
Trzeba jednak podkreślić, że w drugiej połowie również goście mieli swoje okazje. Po błędzie Sroki, futbolówkę w siatce powinien umieścić Surdykowski, ale przeszkodził mu w tym brak zimnej krwi.Szczęścia próbował też wprowadzony po przerwie Stachyra, ale jego strzał zdołał z najwyższym trudem sparować Gorczyca. - Wynik remisowy należy uznać za sprawiedliwy - podkreślał Iwan.
Pod szatniami
Kamil Cholerzyński (pomocnik GKS-u): Straciliśmy dwa punkty. Mieliśmy kilka doskonałych sytuacji do strzelenia bramki, których niestety nie wykorzystaliśmy. Gdyby padła bramka na 1-0, to spotkanie z pewnością ułożyłoby się po naszej myśli. Mimo, że Łęczna zajmowała ostatnie miejsce, to jest to zespół, który potrafi grać w piłkę.
Jakub Wierzchowski (bramkarz Górnika): Zagraliśmy niezły mecz. W końcu nie popełniliśmy żadnego poważnego błędu w tyłach. Katowice to "gorący teren". Uderzenie Cholerzyńskiego z końcówki spotkania było dość trudne do obrony, ale udało mi się końcówkami palców wybić piłkę. Lubię wracać na Śląsk. Spędziłem tutaj ładnych parę lat i z sentymentem wracam w te strony.
Bartosz Iwan (pomocnik GKS-u): Brakło nam kropki nad "i". Było kilka sytuacji, które powinniśmy zamienić na gola. Łęczna to bardzo dobrze poukładany zespół, ale o tym wiedzieliśmy już przed spotkaniem. Nam z pewnością nie można było odmówić zaangażowania i woli walki.
Konferencja prasowa
Tadeusz Łapa (trener Górnika): Myślę, że to było dobre spotkanie, choć szkoda, że nieokraszone bramkami. Mecz stał na wysokim poziomie taktycznym, o czym mogły świadczyć szybkie kontry wyprowadzane z głębokiej defensywy przez oba zespoły. Dla nas to jest pierwszy punkt, więc trudno nie być zadowolonym. Arbiter niepotrzebnie dopuścił w końcówce do zbyt ostrej gry.
Adam Nawałka (trener GKS-u): Jeżeli nie można wygrać spotkania, to trzeba je przynajmniej zremisować. Górnik to groźny zespół i wiedzieliśmy o tym, że nie możemy zaatakować zbyt dużą liczbą zawodników. Kwestią czasu jest, gdy opuszczą ostatnie miejsce w tabeli, bo to na pewno nie jest najgorszy zespół w lidze. Słowa pochwały należą się drużynie za walkę i zaangażowanie.
W pierwszej części spotkania goście z Łęcznej ograniczali się do sporadycznych kontrataków i po jednym z nich bliski szczęścia był Nakoulma. Jednak jego uderzenie głową ze spokojem wyłapał Gorczyca. Zdecydowanie ciekawiej było pod drugą bramką. Najpierw bliski pokonania Wierzchowskiego był Iwan, jednak zdołał tylko musnąć piłkę i ta przeleciała obok słupka. - Tak naprawdę to piłka powinna wpaść do siatki, ale na jej drodze stanął obrońca. Powinien być rzut rożny, lecz arbiter tego nie zauważył - mówił pomocnik GKS-u. Sporą aktywność wykazywał też Cholerzyński. Po zamieszeniu po stałym fragmencie gry zaskakująco uderzył z 11 metrów i zasłonięty bramkarz Górnika dopiero w ostatniej chwili zdołał sparować piłkę.
Cholerzyński miał jeszcze jedną okazję, by wprowadzić w stan euforii żywiołowo dopingujących kibiców GieKSy. Jego uderzenie w ostatniej minucie spotkanie z wielkim trudem wybronił Wierzchowski. - Gdybym uderzył jeszcze silniej, pewnie by wpadło - z żalem podkreślał 21-letni zawodnik. Jednak najlepszą sytuację na zmianę rezultatu zmarnował Plewnia. Po dośrodkowaniu Iwana, pomocnik katowiczan uderzył mocno, ale nie precyzyjnie. Piłkę bezradnym wzrokiem odprowadził bramkarz Górnika, ale ta po odbiciu od wewnętrznej części słupka wyszła w pole.
Trzeba jednak podkreślić, że w drugiej połowie również goście mieli swoje okazje. Po błędzie Sroki, futbolówkę w siatce powinien umieścić Surdykowski, ale przeszkodził mu w tym brak zimnej krwi.Szczęścia próbował też wprowadzony po przerwie Stachyra, ale jego strzał zdołał z najwyższym trudem sparować Gorczyca. - Wynik remisowy należy uznać za sprawiedliwy - podkreślał Iwan.
Pod szatniami
Kamil Cholerzyński (pomocnik GKS-u): Straciliśmy dwa punkty. Mieliśmy kilka doskonałych sytuacji do strzelenia bramki, których niestety nie wykorzystaliśmy. Gdyby padła bramka na 1-0, to spotkanie z pewnością ułożyłoby się po naszej myśli. Mimo, że Łęczna zajmowała ostatnie miejsce, to jest to zespół, który potrafi grać w piłkę.
Jakub Wierzchowski (bramkarz Górnika): Zagraliśmy niezły mecz. W końcu nie popełniliśmy żadnego poważnego błędu w tyłach. Katowice to "gorący teren". Uderzenie Cholerzyńskiego z końcówki spotkania było dość trudne do obrony, ale udało mi się końcówkami palców wybić piłkę. Lubię wracać na Śląsk. Spędziłem tutaj ładnych parę lat i z sentymentem wracam w te strony.
Bartosz Iwan (pomocnik GKS-u): Brakło nam kropki nad "i". Było kilka sytuacji, które powinniśmy zamienić na gola. Łęczna to bardzo dobrze poukładany zespół, ale o tym wiedzieliśmy już przed spotkaniem. Nam z pewnością nie można było odmówić zaangażowania i woli walki.
Konferencja prasowa
Tadeusz Łapa (trener Górnika): Myślę, że to było dobre spotkanie, choć szkoda, że nieokraszone bramkami. Mecz stał na wysokim poziomie taktycznym, o czym mogły świadczyć szybkie kontry wyprowadzane z głębokiej defensywy przez oba zespoły. Dla nas to jest pierwszy punkt, więc trudno nie być zadowolonym. Arbiter niepotrzebnie dopuścił w końcówce do zbyt ostrej gry.
Adam Nawałka (trener GKS-u): Jeżeli nie można wygrać spotkania, to trzeba je przynajmniej zremisować. Górnik to groźny zespół i wiedzieliśmy o tym, że nie możemy zaatakować zbyt dużą liczbą zawodników. Kwestią czasu jest, gdy opuszczą ostatnie miejsce w tabeli, bo to na pewno nie jest najgorszy zespół w lidze. Słowa pochwały należą się drużynie za walkę i zaangażowanie.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku