Katowice - Korona 0-2. 21-letni dżoker pogrążył piłkarzy Adama Nawałki
18.04.2009
Jeszcze kilka lat temu rywali Korony straszył Grzegorz Piechna, nazywany przez kolegów "Kiełbasą". Dzisiaj w podobną rolę skutecznie wcielił się Jacek... Kiełb. - Za tydzień nikt nie będzie pamiętał, że strzeliłem dwie bramki - mówił skromnie tuż po zakończeniu meczu. Mylił się. Jego nazwisko na długo zapadnie w pamięci katowickich kibiców, którzy po odbyciu kary nałożonej przez PZPN wreszcie mogli postarać się o to, by ich zespół poczuł się w Jaworznie jak u siebie w domu. Można zastanawiać się, jak potoczyłyby się losy tej konfrontacji, gdyby 21-latek w przerwie nie zmienił Michałka. - Ta roszada zadecydowała o naszym zwycięstwie - przyznał Włodzimierz Gąsior, opiekun Korony.
[b] [url=http://sportslaski.pl/live.php?id=62]Przeczytaj relację "minuta po minucie"[/url] >[/b]
Jego zespół powalił gospodarzy na kolana zaraz po zmianie stron. - Przed wejściem na boisko trener powiedział mi, bym szarpał lewą stroną, ale schodził również do środka i próbował strzałów swoją lepszą, prawą nogą - wyjaśniał dżoker w talii Gąsiora. Właśnie w ten sposób padła druga bramka. Inna sprawa, że błąd popełnił w tej sytuacji Jacek Gorczyca. - Nie ma w tym momencie znaczenia, że w kliku innych przypadkach zachowałem się dobrze - golkiper GieKSy nie szukał dla siebie usprawiedliwienia. Należy mu się takie za przepuszczenie pierwszego gola. Piłka po atomowym strzale Kiełba omal nie zerwała siatki.
- To był nasz najgorszy mecz w tej rundzie - podkreślił Krzysztof Kaliciak. Do przerwy gra jedenastki z Katowic nie wyglądała jednak źle. Sęk w tym, że piłkarze Adama Nawałki mieli spore problemy z przedostaniem się pod bramkę przeciwnika. - Przekonaliśmy się, że suma naszych indywidualnych umiejętności jest zdecydowanie niższa niż w przypadku Korony - skwitował szkoleniowiec GKS-u. Co więcej, zwycięstwo drużyny z Kielc mogło być jeszcze bardziej okazałe. Świetnych szams nie wykorzystali Kuzera, Edi i Konon.
Pod szatniami[b]
[/b]
[b]Marin Krysiński [/b](obrońca GKS-u): Gdybyśmy strzelili bramkę do przerwy - a mogło tak być - wszystko potoczyłoby się inaczej. Przez pierwsze 45 minut byliśmy w stanie nawiązać równorzędną walkę. Po zmianie stron różnica klas była już bardzo widoczna. Korona zagrała o wiele mądrzej.
[b]
Jacek Kiełb [/b](pomocnik Korony): To nie było dla nas łatwe spotkanie. Gospodarze poczynali sobie bardzo agresywnie. Pierwszy raz w karierze udało mi się zdobyć w ligowym meczu dwie bramki.
[b]Jacek Gorczyca [/b](bramkarz GKS-u): Nie wiem, skąd się wzięła tak słaba w naszym wykonaniu druga połowa. Trzymaliśmy się do straty pierwszej bramki. Potem balon pękł.
[b]
Krzysztof Kaliciak[/b] (napastnik GKS-u): Przeciwnik zdobywał piękne gole, a my nie potrafiliśmy stworzyć sobie żadnych sytuacji. W drugiej części całkiem oddaliśmy im pole.
Konferencja prasowa
[b]Włodzimierz Gąsior [/b](trener Korony): Do dzisiaj GKS nie przegrał w tej rundzie jeszcze żadnego spotkania. Zdawaliśmy sobie sprawę, że będzie to dla nas poważny sprawdzian. Nasze przypuszczenia się potwierdziły, ale tylko w pierwszej odsłonie. To był wyrównany fragment tej potyczki. Później osiągnęliśmy dużą przewagę i do końcowego gwizdka kontrolowaliśmy przebieg wydarzeń.
[b]
Adam Nawałka[/b] (trener GKS-u): Indywidualne umiejętności rywali zadecydowały o tym, że po przerwie strzelali bramki i dyktowali warunki gry. Korona spokojnie konstruowała kolejne akcje, a my nie mieliśmy sposobu na sforsowanie jej szyków obronnych. Goście odnieśli w pełni zasłużone zwycięstwo.
[b] [url=http://sportslaski.pl/live.php?id=62]Przeczytaj relację "minuta po minucie"[/url] >[/b]
Jego zespół powalił gospodarzy na kolana zaraz po zmianie stron. - Przed wejściem na boisko trener powiedział mi, bym szarpał lewą stroną, ale schodził również do środka i próbował strzałów swoją lepszą, prawą nogą - wyjaśniał dżoker w talii Gąsiora. Właśnie w ten sposób padła druga bramka. Inna sprawa, że błąd popełnił w tej sytuacji Jacek Gorczyca. - Nie ma w tym momencie znaczenia, że w kliku innych przypadkach zachowałem się dobrze - golkiper GieKSy nie szukał dla siebie usprawiedliwienia. Należy mu się takie za przepuszczenie pierwszego gola. Piłka po atomowym strzale Kiełba omal nie zerwała siatki.
- To był nasz najgorszy mecz w tej rundzie - podkreślił Krzysztof Kaliciak. Do przerwy gra jedenastki z Katowic nie wyglądała jednak źle. Sęk w tym, że piłkarze Adama Nawałki mieli spore problemy z przedostaniem się pod bramkę przeciwnika. - Przekonaliśmy się, że suma naszych indywidualnych umiejętności jest zdecydowanie niższa niż w przypadku Korony - skwitował szkoleniowiec GKS-u. Co więcej, zwycięstwo drużyny z Kielc mogło być jeszcze bardziej okazałe. Świetnych szams nie wykorzystali Kuzera, Edi i Konon.
Pod szatniami[b]
[/b]
[b]Marin Krysiński [/b](obrońca GKS-u): Gdybyśmy strzelili bramkę do przerwy - a mogło tak być - wszystko potoczyłoby się inaczej. Przez pierwsze 45 minut byliśmy w stanie nawiązać równorzędną walkę. Po zmianie stron różnica klas była już bardzo widoczna. Korona zagrała o wiele mądrzej.
[b]
Jacek Kiełb [/b](pomocnik Korony): To nie było dla nas łatwe spotkanie. Gospodarze poczynali sobie bardzo agresywnie. Pierwszy raz w karierze udało mi się zdobyć w ligowym meczu dwie bramki.
[b]Jacek Gorczyca [/b](bramkarz GKS-u): Nie wiem, skąd się wzięła tak słaba w naszym wykonaniu druga połowa. Trzymaliśmy się do straty pierwszej bramki. Potem balon pękł.
[b]
Krzysztof Kaliciak[/b] (napastnik GKS-u): Przeciwnik zdobywał piękne gole, a my nie potrafiliśmy stworzyć sobie żadnych sytuacji. W drugiej części całkiem oddaliśmy im pole.
Konferencja prasowa
[b]Włodzimierz Gąsior [/b](trener Korony): Do dzisiaj GKS nie przegrał w tej rundzie jeszcze żadnego spotkania. Zdawaliśmy sobie sprawę, że będzie to dla nas poważny sprawdzian. Nasze przypuszczenia się potwierdziły, ale tylko w pierwszej odsłonie. To był wyrównany fragment tej potyczki. Później osiągnęliśmy dużą przewagę i do końcowego gwizdka kontrolowaliśmy przebieg wydarzeń.
[b]
Adam Nawałka[/b] (trener GKS-u): Indywidualne umiejętności rywali zadecydowały o tym, że po przerwie strzelali bramki i dyktowali warunki gry. Korona spokojnie konstruowała kolejne akcje, a my nie mieliśmy sposobu na sforsowanie jej szyków obronnych. Goście odnieśli w pełni zasłużone zwycięstwo.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku