Katowice - Gorzów Wlkp. 1-1. Niespodziewana metamorfoza GKS-u!

09.05.2009
- Czujemy spory niedosyt, choć w przerwie remis bralibyśmy w ciemno - podkreślał Grażvydas Mikulenas, strzelec jedynego gola dla GKS-u. Katowiczanie pokazali dzisiaj dwa zupełnie odmienne oblicza.
- Obudźcie się! - pokrzykiwał od pierwszych minut na swoich piłkarzy Adam Nawałka. Ci jego prośby wzięli pod uwagę dopiero w drugiej połowie. Wówczas kibice mieli okazję oglądać GieKSę, do jakiej zdążyli się już w tej rundzie przyzwyczaić, a więc zespół niezwykle waleczny i wybiegany. Ukoronowaniem wysiłków ekipy z Bukowej była celna "główka" rezerwowego tego dnia Mikulenasa. Gorsi nie chcieli być także Kamiński, Mielnik i Cholerzyński. Im - w przeciwieństwie do "Mikiego" - brakowało jednak wykończenia. - Czujemy spory niedosyt, choć w przerwie remis bralibyśmy w ciemno - zauważył Grażvydas Mikulenas.

Nic dodać, nic ująć. Równo z pierwszym gwizdkiem arbitra dało bowiem o sobie znać gorsze oblicze katowiczan. - Uczulałem chłopaków, że to będzie dla nich bardzo trudna przeprawa. Nie chciałem, by nagle cofnęli się do obrony. Stało się inaczej - rozkładał bezradnie ręce szkoleniowiec GKS-u. Na potwierdzenie jego słów wystarczy wspomnieć, że defensywa gospodarzy dała się zaskoczyć już w... drugiej akcji potyczki! Konsternację na trybunach przerwał gwizdek sędziego, który dopatrzył się spalonego. Konsekwentnie grający goście dopięli swego za sprawą Jakuba Cieciury.

- Ten gol się nam należał, bo od początku było widać, że jesteśmy bardziej zdeterminowani. Tymczasem po raz kolejny w tym sezonie tracimy w końcówce głupią bramkę - wzdychał autor trafienia dla GKP. Bramka Mikulenasa nie miałaby jednak większego znaczenia, gdyby piłkarze z Gorzowa Wielkopolskiego wykorzystali jedną z dwóch bardzo dobrych sytuacji, jakie stworzyli sobie po przerwie. - Szkoda zwłaszcza tej, gdy piłkę do "pustaka" mógł wpakować Maliszewski - zaznaczał Adam Topolski, trener przyjezdnych. Po meczu w szeregach obydwu drużyn próżno było szukać zadowolonych.

Pod szatniami

[b]Paweł Kaczorowski [/b](pomocnik GKP): Ten remis jest dla nas jak porażka, choć zdaję sobie sprawę, że i gospodarze liczyli na więcej.

[b]Grzegorz Goncerz [/b](pomocnik GKS-u): Dzisiaj boisko dosyć boleśnie zweryfikowało nasze plany. Myślimy o już o nadchodzącym tygodniu i bardzo ciężkiej środowej konfrontacji w Łęcznej.

[b]Jakub Cieciura[/b] (pomocnik GKP): Jesteśmy bardzo dobrze przygotowani do tej rundy, ale po prostu brakuje nam szczęścia. To, że nie wywozimy stąd kompletu punktów, jest tego najlepszym dowodem.

[b]Grażvydas Mikulenas [/b](napastnik GKS-u): Taka już jest piłka, że można pokonać silnego rywala, a niedługo potem potknąć się z niżej notowanym przeciwnikiem. Remis to sprawiedliwy wynik. [b]

[/b]Konferencja prasowa

[b]Adam Topolski [/b](trener GKP): Nasza sytuacja jest taka, jak była przed spotkaniem. Przyjechaliśmy na ciężki teren po to, by zagrać otwartą piłkę. Spośród okazji, które stworzyliśmy, powinniśmy wykorzystać co najmniej jeszcze jedną. Pierwsza połowa zdecydowanie dla nas, druga już pod dyktando GKS-u.
[b]
Adam Nawałka [/b](trener GKS-u): Moi zawodnicy wyszli na ten mecz źle nastawieni. Już na samym początku popełnili kilka błędów taktycznych. Byli zagubieni. Po zmianie stron wyglądaliśmy już dużo lepiej. Graliśmy blisko siebie, dzięki czemu stwarzaliśmy zagrożenie pod bramką GKP. Rywale potwierdzili swoje walory.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również