Katowice - Elbląg 1-1. Najlepszymi zawodnikami GKS-u byli... kibice
29.07.2011
Wydarzenie
Kibice GKS-u po raz kolejny mieli okazję przekonać się, jak groźne dla bramkarzy rywali są stałe fragmenty gry wykonywane przez Jana Belianczina. Słowak przed tygodniem silnym strzałem z rzutu wolnego były bliski pokonania Sebastiana Nowaka z Niecieczy. Teraz o jego możliwościach przekonał się Krzysztof Stodoła, który miał sporo pracy za każdym razem, gdy były gracz Ruchu Radzionków podchodził do stojącej piłki. Skapitulował dopiero na trzy minuty przed końcem, gdy Słowak nie dał mu szans i strzałem bezpośrednio z rzutu wolnego uratował remis katowiczanom.
Bohater
Ten tytuł należy się kibicom GKS-u, którzy przez cały mecz wspierali swoją drużynę głośnym dopingiem. Nie odpuścili nawet po stracie gola, dodając otuchy katowickim zawodnikom. Z trybun też ani razu nie padło hasło: "Ekstraklasa albo śmierć". Brawa za pozytywny doping!
Rozczarowanie
Martwi ofensywna siła GKS-u Katowice, a właściwie jej brak. Drużyna Rafała Góraka praktycznie nie stworzyła klarownych sytuacji bramkowych. Znowu obudziła się dopiero po stracie gola. Największe zagrożenie po stałych fragmentach gry? To może nie wystarczyć do awansu.
Co ciekawego:
- W drugiej połowie beniaminek z Elbląga zaczął grać odważniej. To zaowocowało bramką Łukasza Zaniewskiego, który ładnym strzałem głową pewnie wykorzystał "wrzutkę" z lewej strony autorstwa Mateusza Kołodziejskiego.
- Na płocie przy "Blaszoku" zawisły tym razem dwa transparenty. Ich treść? "Czas wyłożyć realne pieniądze!" oraz "UM dziękujemy".
- W pierwszej połowie Daniel Feruga próbował strzelać przewrotką, w efekcie czego powalił na ziemię obrońcę gości - Mykołę Dremluka. Na szczęście, 31-letni Ukrainiec był w stanie kontynuować grę.
- W kadrze Olimpii znajduje się trzech byłych piłkarzy GKS-u. Od pierwszych minut zagrali jednak tylko Paweł Buśkiewicz i Mariusz Muszalik, zaś Bartosz Iwan, który najpóźniej dołączył do zespoły z Elbląga, zasiadł na ławce rezerwowych.
- Dawid Jarka zadebiutował w barwach katowickiej drużyny, grając na lewej stronie pomocy. W poprzednim sezonie były napastnik Górnika Zabrze strzelił w I lidze 6 goli dla Ruchu Radzionków. Na podobny dorobek w "GieKSie" będzie musiał chyba jednak nieco poczekać, bo dzisiaj w ogóle nie stwarzał zagrożenia pod bramką rywala.
- Po raz pierwszy w barwach GKS-u zagrał też Bartłomiej Pawłowski. Przebywał jednak zbyt krótko na boisku, by można było ocenić jego postawę. Do zmiany wyniku się jednak nie przyczynił, więc można jedynie stwierdzić, że nie sprawdził się w roli "dżokera".
- Trudno szukać bohaterów w drużynie, która nie jest w stanie wygrać na własnym boisku dwóch spotkań z rzędu. Wyróżnienie można jednak przyznać Mateuszowi Zacharze, który w kolejnym meczu pokazał, że ma "papiery" na dobrego napastnika. Dobrze zastawiał się, szukał gry, próbował strzelać. Zabrakło mu szczęścia i odrobiny precyzji.
Kibice GKS-u po raz kolejny mieli okazję przekonać się, jak groźne dla bramkarzy rywali są stałe fragmenty gry wykonywane przez Jana Belianczina. Słowak przed tygodniem silnym strzałem z rzutu wolnego były bliski pokonania Sebastiana Nowaka z Niecieczy. Teraz o jego możliwościach przekonał się Krzysztof Stodoła, który miał sporo pracy za każdym razem, gdy były gracz Ruchu Radzionków podchodził do stojącej piłki. Skapitulował dopiero na trzy minuty przed końcem, gdy Słowak nie dał mu szans i strzałem bezpośrednio z rzutu wolnego uratował remis katowiczanom.
Bohater
Ten tytuł należy się kibicom GKS-u, którzy przez cały mecz wspierali swoją drużynę głośnym dopingiem. Nie odpuścili nawet po stracie gola, dodając otuchy katowickim zawodnikom. Z trybun też ani razu nie padło hasło: "Ekstraklasa albo śmierć". Brawa za pozytywny doping!
Rozczarowanie
Martwi ofensywna siła GKS-u Katowice, a właściwie jej brak. Drużyna Rafała Góraka praktycznie nie stworzyła klarownych sytuacji bramkowych. Znowu obudziła się dopiero po stracie gola. Największe zagrożenie po stałych fragmentach gry? To może nie wystarczyć do awansu.
Co ciekawego:
- W drugiej połowie beniaminek z Elbląga zaczął grać odważniej. To zaowocowało bramką Łukasza Zaniewskiego, który ładnym strzałem głową pewnie wykorzystał "wrzutkę" z lewej strony autorstwa Mateusza Kołodziejskiego.
- Na płocie przy "Blaszoku" zawisły tym razem dwa transparenty. Ich treść? "Czas wyłożyć realne pieniądze!" oraz "UM dziękujemy".
- W pierwszej połowie Daniel Feruga próbował strzelać przewrotką, w efekcie czego powalił na ziemię obrońcę gości - Mykołę Dremluka. Na szczęście, 31-letni Ukrainiec był w stanie kontynuować grę.
- W kadrze Olimpii znajduje się trzech byłych piłkarzy GKS-u. Od pierwszych minut zagrali jednak tylko Paweł Buśkiewicz i Mariusz Muszalik, zaś Bartosz Iwan, który najpóźniej dołączył do zespoły z Elbląga, zasiadł na ławce rezerwowych.
- Dawid Jarka zadebiutował w barwach katowickiej drużyny, grając na lewej stronie pomocy. W poprzednim sezonie były napastnik Górnika Zabrze strzelił w I lidze 6 goli dla Ruchu Radzionków. Na podobny dorobek w "GieKSie" będzie musiał chyba jednak nieco poczekać, bo dzisiaj w ogóle nie stwarzał zagrożenia pod bramką rywala.
- Po raz pierwszy w barwach GKS-u zagrał też Bartłomiej Pawłowski. Przebywał jednak zbyt krótko na boisku, by można było ocenić jego postawę. Do zmiany wyniku się jednak nie przyczynił, więc można jedynie stwierdzić, że nie sprawdził się w roli "dżokera".
- Trudno szukać bohaterów w drużynie, która nie jest w stanie wygrać na własnym boisku dwóch spotkań z rzędu. Wyróżnienie można jednak przyznać Mateuszowi Zacharze, który w kolejnym meczu pokazał, że ma "papiery" na dobrego napastnika. Dobrze zastawiał się, szukał gry, próbował strzelać. Zabrakło mu szczęścia i odrobiny precyzji.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku