Kapitan GKS-u Katowice: Nie ma już nawet iskierki nadziei
07.07.2009
Jak informacja o zerwaniu rozmów między klubem i Centrozapem wpłynęła na graczy GKS-u? - Nie zauważyłem, by cokolwiek w ich podejściu uległo zmianie. Wczorajsze zajęcia przebiegały tak jak każde inne. Chłopcy byli w pełni skoncentrowani na swoich obowiązkach - mówi trener Adam Nawałka. Po treningu tematu niedoszłego inwestora nie sposób było jednak uniknąć.
- Sytuacja jest bardzo zła. Przyszłość wiązaliśmy z Centrozapem. A teraz wydaje się, że nie ma już dla nas nawet iskierki nadziei - przyznaje Jacek Gorczyca, jeden z dwunastu zawodników, którym wraz z dniem 1 lipca skończyły się umowy z klubem. - Już prawie tydzień ryzykujemy własnym zdrowiem. Bo na jaką pomoc moglibyśmy liczyć, gdyby - odpukać - któremuś z nas przytrafiła się kontuzja? - zauważa kapitan drużyny. Mimo wszystko, zamierza jeszcze poczekać.
Jak długo? - Poprosiłem zarząd, abyśmy wszelkie decyzje poznali do czwartku. W piątek wyjeżdżamy przecież na obóz do Dzierżoniowa. Chłopcy muszą wiedzieć, na czym stoją, a ja - z jakiej grupy mogę wybierać kadrę na ten wyjazd - podkreśla Nawałka. - Nie ma się co dziwić, że zawodnicy biorą pod uwagę możliwość opuszczenia GKS-u. Mają na utrzymaniu rodziny. Ale na ten moment nikt nie zakomunikował mi, że odchodzi. Umowa jest taka, że jeśli któryś z piłkarzy zdecyduje się na taki krok, to poinformuje mnie o tym jak najszybciej - dodaje opiekun GieKSy.
Wiele zależeć będzie od samego Nawałki. - Gdyby trener powiedziałby "pas", to 95 procent zespołu zrobiłaby to samo - nie kryje Gorczyca. Szkoleniowiec dramatyzować jednak nie zamierza. - W styczniu sytuacja była znacznie gorsza, ale morderczą pracą udało się wyjść z impasu - przypomina. Teraz wygląda to o tyle gorzej, że gracze mają już prawo być zmęczeni kłopotami pracodawcy. - Ale strasznie mi zależy, by zostać na Bukowej - przekonuje doświadczony golkiper, zdradzając zarazem, że ofertę zmiany barw już otrzymał.
- Sytuacja jest bardzo zła. Przyszłość wiązaliśmy z Centrozapem. A teraz wydaje się, że nie ma już dla nas nawet iskierki nadziei - przyznaje Jacek Gorczyca, jeden z dwunastu zawodników, którym wraz z dniem 1 lipca skończyły się umowy z klubem. - Już prawie tydzień ryzykujemy własnym zdrowiem. Bo na jaką pomoc moglibyśmy liczyć, gdyby - odpukać - któremuś z nas przytrafiła się kontuzja? - zauważa kapitan drużyny. Mimo wszystko, zamierza jeszcze poczekać.
Jak długo? - Poprosiłem zarząd, abyśmy wszelkie decyzje poznali do czwartku. W piątek wyjeżdżamy przecież na obóz do Dzierżoniowa. Chłopcy muszą wiedzieć, na czym stoją, a ja - z jakiej grupy mogę wybierać kadrę na ten wyjazd - podkreśla Nawałka. - Nie ma się co dziwić, że zawodnicy biorą pod uwagę możliwość opuszczenia GKS-u. Mają na utrzymaniu rodziny. Ale na ten moment nikt nie zakomunikował mi, że odchodzi. Umowa jest taka, że jeśli któryś z piłkarzy zdecyduje się na taki krok, to poinformuje mnie o tym jak najszybciej - dodaje opiekun GieKSy.
Wiele zależeć będzie od samego Nawałki. - Gdyby trener powiedziałby "pas", to 95 procent zespołu zrobiłaby to samo - nie kryje Gorczyca. Szkoleniowiec dramatyzować jednak nie zamierza. - W styczniu sytuacja była znacznie gorsza, ale morderczą pracą udało się wyjść z impasu - przypomina. Teraz wygląda to o tyle gorzej, że gracze mają już prawo być zmęczeni kłopotami pracodawcy. - Ale strasznie mi zależy, by zostać na Bukowej - przekonuje doświadczony golkiper, zdradzając zarazem, że ofertę zmiany barw już otrzymał.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku