Kapitan GieKSy opuścił boisko z kontuzją. Co mu się stało?
03.08.2013
- Odezwał mi się przywodziciel. Nie wiem jak poważny może być to uraz. Borykałem się z bólem już w ostatnich dniach, ale nie było tak źle, żebym nie mógł w tym meczu zagrać - wyjaśnia kapitan drużyny z Bukowej.
Doświadczony defensor uspokaja, że to nie zaawansowanie urazu skłoniło go do opuszczenia boiska. - Raczej zadziałałem zapobiegawczo, bo znowu poczułem ból i chciałem uniknąć pogłębienia się urazu. Pewnie gdyby wynik był inny i trzeba byłoby go gonić, to zostałbym na placu i walczył. Mieliśmy jednak ten mecz pod kontrolą i wysoko prowadziliśmy, więc nie było sensu ryzykować - wyjaśnia Napierała.
O tym, czy i jak długo lider defensywy katowiczan będzie musiał pauzować zadecyduje poniedziałkowe badanie USG. - Jestem umówiony na wizytę u doktora Wawrzynka. Dopiero po badaniu będę mądrzejszy. Nigdy wcześniej problemów z tym mięśniem nie miałem, więc ciężko mi wyrokować jak będzie. Nie wygląda to poważnie, ale trzeba chuchać na zimne - puentuje gracz GieKSy.
Doświadczony defensor uspokaja, że to nie zaawansowanie urazu skłoniło go do opuszczenia boiska. - Raczej zadziałałem zapobiegawczo, bo znowu poczułem ból i chciałem uniknąć pogłębienia się urazu. Pewnie gdyby wynik był inny i trzeba byłoby go gonić, to zostałbym na placu i walczył. Mieliśmy jednak ten mecz pod kontrolą i wysoko prowadziliśmy, więc nie było sensu ryzykować - wyjaśnia Napierała.
O tym, czy i jak długo lider defensywy katowiczan będzie musiał pauzować zadecyduje poniedziałkowe badanie USG. - Jestem umówiony na wizytę u doktora Wawrzynka. Dopiero po badaniu będę mądrzejszy. Nigdy wcześniej problemów z tym mięśniem nie miałem, więc ciężko mi wyrokować jak będzie. Nie wygląda to poważnie, ale trzeba chuchać na zimne - puentuje gracz GieKSy.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku