Jeszcze tylko do jutra piłkarze GKS Katowice będą przebywać na zgrupowaniu w Uniejowie. O wrażenia z obozu zapytaliśmy mającego, obok Grzegorza Goncerza, najdłuższy staż w GieKSie Mateusza Kamińskiego.
Kamiński: Wracamy stęsknieni
18.02.2016
Sportslaski.pl: Jak wypada porównanie Uniejowa do innych zgrupowań na które jeździsz z GieKSą z małą przerwą już od 2009 roku?
Mateusz Kamiński: Można powiedzieć, że warunki na każdym zgrupowaniu są podobne, jedynym takim i najważnieszym plusem jest to, że mamy tutaj naturalną nawierzchnię. Dla gry w zimę na tej nawierzchni warto było tu przyjechać. Dodatkowo mamy na miejscu termy, z których praktycznie codziennie korzystamy. Reszta zresztą też jest na wysokim poziomie, także można powiedzieć, że klub się postarał. Oby to wszystko zaprocentowało w lidze.
Nad czym głównie pracowaliście w Uniejowie?
Wiadomo, że to pierwsze zgrupowanie w Kamieniu mieliśmy zdecydowanie cięższe, bo pracowaliśmy głównie nad przygotowaniem fizycznym. Tutaj jest więcej rzeczy czysto piłkarskich i taktycznych. Nie ma tej intensywności na maksymalnym poziomie, tylko dużo piłki i schematów to co będziemy chcieli grać na wiosnę. Wiadomo, że siła jest nadal podtrzymywana, ale teraz bardziej skupiamy się na szybkości i dynamice.
Jaka atmosfera panuje na zgrupowaniu?
Atmosfera jest bardzo dobra. Dobrze przyjęliśmy nowych zawodników i można powiedzieć że tworzymy zgraną paczkę.
Zafundowaliście nowym zawodnikom chrzest?
Mieliśmy jedynie spotkanie zapoznawcze. Ale chrztu takiego jak to kiedyś bywało, to nie było.
Odliczacie już czas do inauguracyjnego meczu z Arką?
Zdecydowanie. Czekamy już niecierpliwie na ten pierwszy mecz. Za długa jest ta zima. Chciałoby się grać już o te punkty i o stawkę.
Dzisiaj przed wami ostatnia noc w Uniejowie, chciałoby się zapytać o zieloną noc...
Jakby to nie był obóz sportowy to można by powiedzieć, że będzie zielona noc, ale niestety nie ma na to czasu. Teraz mamy czas na odnowę, regenerację i jakieś masaże. Rano przed nami trening, później obiad i ruszamy stęsknieni do domu do żon.
Mateusz Kamiński: Można powiedzieć, że warunki na każdym zgrupowaniu są podobne, jedynym takim i najważnieszym plusem jest to, że mamy tutaj naturalną nawierzchnię. Dla gry w zimę na tej nawierzchni warto było tu przyjechać. Dodatkowo mamy na miejscu termy, z których praktycznie codziennie korzystamy. Reszta zresztą też jest na wysokim poziomie, także można powiedzieć, że klub się postarał. Oby to wszystko zaprocentowało w lidze.
Nad czym głównie pracowaliście w Uniejowie?
Wiadomo, że to pierwsze zgrupowanie w Kamieniu mieliśmy zdecydowanie cięższe, bo pracowaliśmy głównie nad przygotowaniem fizycznym. Tutaj jest więcej rzeczy czysto piłkarskich i taktycznych. Nie ma tej intensywności na maksymalnym poziomie, tylko dużo piłki i schematów to co będziemy chcieli grać na wiosnę. Wiadomo, że siła jest nadal podtrzymywana, ale teraz bardziej skupiamy się na szybkości i dynamice.
Jaka atmosfera panuje na zgrupowaniu?
Atmosfera jest bardzo dobra. Dobrze przyjęliśmy nowych zawodników i można powiedzieć że tworzymy zgraną paczkę.
Zafundowaliście nowym zawodnikom chrzest?
Mieliśmy jedynie spotkanie zapoznawcze. Ale chrztu takiego jak to kiedyś bywało, to nie było.
Odliczacie już czas do inauguracyjnego meczu z Arką?
Zdecydowanie. Czekamy już niecierpliwie na ten pierwszy mecz. Za długa jest ta zima. Chciałoby się grać już o te punkty i o stawkę.
Dzisiaj przed wami ostatnia noc w Uniejowie, chciałoby się zapytać o zieloną noc...
Jakby to nie był obóz sportowy to można by powiedzieć, że będzie zielona noc, ale niestety nie ma na to czasu. Teraz mamy czas na odnowę, regenerację i jakieś masaże. Rano przed nami trening, później obiad i ruszamy stęsknieni do domu do żon.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku