Kamil Cholerzyński: Ostatnio najbardziej zmęczyły mnie... podróże
15.10.2009
W piątek Kamil Cholerzyński był jeszcze w... Liechtensteinie, gdzie wraz kadrą U-21 rozgrywał eliminacyjne spotkanie do mistrzostw Europy. We wtorek natomiast bronił już barw GKS-u Katowice w ligowym meczu z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski. A ten, kto spodziewał się zobaczyć "Kufla" zmęczonego wojażami z "młodzieżówką", bardzo mile się rozczarował.
- Nie mogło być inaczej, skoro najwięcej wysiłku w całym tym wyjeździe z kadrą kosztowały mnie... podróże. Same treningi - które odbywały się raz dziennie - trwały stosunkowo krótko. Opierały się głównie na gierkach na małym polu, więc były po prostu luźne - wyjaśnia jeden z najlepszych piłkarzy GieKSy wtorkowego pojedynku. Tymczasem jedynym, na co mógłby nieco ponarzekać po tak udanym występie, jest brak jego nazwiska na liście strzelców.
Sytuacje miał. - Tylko że piłka nie chciała dobrze "siąść" na głowie. Szkoda, bo na co dzień takie uderzenia mi wychodzą... - wskazuje wychowanek GKS-u, który, mimo szwankującego celownika, potwierdził, że decyzja katowickiego klubu o przełożeniu - również za sprawą jego absencji - sobotniej rywalizacji z Podbeskidziem Bielsko-Biała, była słuszna.
- Wiadomo, że nie jestem jakimś playmakerem, od którego rozpoczyna się ustalanie składu, ale ta sytuacja udowodniła mi, że na Bukowej widzą we mnie ważne ogniwo zespołu. To dało mi dodatkowego kopa - przyznaje utalentowany pomocnik. Podobnie sprawy potoczyły się też w przypadku drugiego z kadrowiczów GieKSy, stopera Mateusza Kamińskiego. On z kolei w konfrontacji z KSZO zaliczył piękną asystę przy czwartym, ostatnim trafieniu gospodarzy.
- Nie mogło być inaczej, skoro najwięcej wysiłku w całym tym wyjeździe z kadrą kosztowały mnie... podróże. Same treningi - które odbywały się raz dziennie - trwały stosunkowo krótko. Opierały się głównie na gierkach na małym polu, więc były po prostu luźne - wyjaśnia jeden z najlepszych piłkarzy GieKSy wtorkowego pojedynku. Tymczasem jedynym, na co mógłby nieco ponarzekać po tak udanym występie, jest brak jego nazwiska na liście strzelców.
Sytuacje miał. - Tylko że piłka nie chciała dobrze "siąść" na głowie. Szkoda, bo na co dzień takie uderzenia mi wychodzą... - wskazuje wychowanek GKS-u, który, mimo szwankującego celownika, potwierdził, że decyzja katowickiego klubu o przełożeniu - również za sprawą jego absencji - sobotniej rywalizacji z Podbeskidziem Bielsko-Biała, była słuszna.
- Wiadomo, że nie jestem jakimś playmakerem, od którego rozpoczyna się ustalanie składu, ale ta sytuacja udowodniła mi, że na Bukowej widzą we mnie ważne ogniwo zespołu. To dało mi dodatkowego kopa - przyznaje utalentowany pomocnik. Podobnie sprawy potoczyły się też w przypadku drugiego z kadrowiczów GieKSy, stopera Mateusza Kamińskiego. On z kolei w konfrontacji z KSZO zaliczył piękną asystę przy czwartym, ostatnim trafieniu gospodarzy.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku