Kamil Cholerzyński: Chcemy utrzeć nosa Górnikowi, a nie Nawałce

21.02.2010
Podczas gdy Śląski Klasyk zbliża się wielkimi krokami, GKS Katowice przegrywa kolejne sparingi. - Spokojnie. Za dwa tygodnie do wytrzymałości dołączy dynamika - mówi pomocnik GieKSy.
W obozie GKS-u Katowice piątkową wpadkę w sparingu z Odrą Wodzisław tłumaczą ciężkimi treningami. Przypomnijmy, że pierwotnie I-ligowiec miał zmierzyć się dzień później z Koroną Kielce. Tymczasem zawodnicy z Bukowej otrzymali sparing... z zaskoczenia. - Dzień różnicy to naprawdę sporo, by zregenerować siły. My tego czasu nie mieliśmy. Czuliśmy w nogach choćby nasze ostatnie bieganie po parku - zauważa Kamil Cholerzyński i przekonuje, że gdyby plany nie uległy zmianie, to w Kielcach tak sromotnej klęski GieKSa by nie poniosła...

Kibicom katowiczan trudno jednak opierać na tym optymizm. Tej zimy zespół nie wygrał jeszcze przecież z żadnym poważnym rywalem. Bo nie była takim na pewno Miedź Legnica. - Fakt, po meczu z Odrą nie sposób znaleźć w naszej grze jakiś pozytyw, ale ja cały czas mam w pamięci, że odkąd jestem w tej drużynie, w sparingach zawsze szło nam jak po grudzie - zauważa "Kufel". - Spokojnie. Wytrzymałość już mamy, teraz czas na dynamikę - dodaje po chwili.

Na wypracowanie tego elementu pozostały tylko nieco ponad dwa tygodnie. Później "przebacz" już nie będzie. Na inaugurację wiosny na Bukową zawita Górnik Zabrze. - Nie powiem, że jest to dla nas mecz jak każdy inny, ale nie zgodzę się też z tym, że chcemy coś udowodnić trenerowi Nawałce. Nie mamy zamiaru utrzeć nosa jemu, tylko Górnikowi - podkreśla Cholerzyński.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również