Kamil Cholerzyński: Bardzo mi przykro... Teraz przyjdzie czas rozliczeń
06.06.2010
0-11. Trudno w to uwierzyć, ale właśnie tak prezentuje się bilans bramkowy GKS-u Katowice z sześciu ostatnich spotkań. Co gorsza, za każdym razem katowiczanie przegrywali zasłużenie... Ba, przykładowo, wczoraj z MKS-em Kluczbork mogli polec jeszcze wyżej niż "tylko" 0-3. Nie pomogło przesunięcie do ataku Adriana Napierały, nominalnego środkowego obrońcy...
- Pamiętam, że zaraz po przyjściu do klubu trener Moskal polecił, by każdy z nas wypisał dwie pozycje, na których siebie widzi. Adrian wskazał na środek defensywy i właśnie napad. Od tamtej pory już kilka razy był przesuwany do przodu i zawsze potrafił zrobić tam sporo "wiatru" - mówi pomocnik Kamil Cholerzyński. Nie da się jednak ukryć, że taka zagrywka spowodowała dużą wyrwę w formacji obronnej. Stanęło na tym, że po raz pierwszy występ w podstawowym składzie zaliczył ledwie 19-letni Grzegorz Szafrański. Średnia całej linii wynosiła zresztą niewiele więcej, bo tylko trochę ponad 21 lat...
Na tak groźnych piłkarzy jak Waldemar Sobota czy Kamil Nitkiewicz to nie mogło wystarczyć. - A ja myślę, że jak na tak małe doświadczenie, obrona zaprezentowała się całkiem nieźle. Ale biorąc pod uwagę już całokształt, nie ma się co oszukiwać - zagraliśmy bardzo słabo. Widać było, że jesteśmy podłamani tymi ostatnimi wynikami - przyznaje "Kufel".
Zespołowi nie ułatwił też zadania brak na ławce rezerwowych Moskala, który pokutował karę zawieszenia za swoje zachowanie w meczu z GKP Gorzów Wielkopolski. - Zawsze dobrze mieć trenera zaraz za linią boczną. Żyjąc meczem, działa na nas mobilizująco - tłumaczy 22-latek. - Bardzo mi przykro, że tak kończymy sezon. Pocieszamy się tylko, że lepiej w kiepskim stylu się utrzymać niż w dobrym stylu spaść. Teraz przyjdzie czas rozliczeń... - dodaje.
- Pamiętam, że zaraz po przyjściu do klubu trener Moskal polecił, by każdy z nas wypisał dwie pozycje, na których siebie widzi. Adrian wskazał na środek defensywy i właśnie napad. Od tamtej pory już kilka razy był przesuwany do przodu i zawsze potrafił zrobić tam sporo "wiatru" - mówi pomocnik Kamil Cholerzyński. Nie da się jednak ukryć, że taka zagrywka spowodowała dużą wyrwę w formacji obronnej. Stanęło na tym, że po raz pierwszy występ w podstawowym składzie zaliczył ledwie 19-letni Grzegorz Szafrański. Średnia całej linii wynosiła zresztą niewiele więcej, bo tylko trochę ponad 21 lat...
Na tak groźnych piłkarzy jak Waldemar Sobota czy Kamil Nitkiewicz to nie mogło wystarczyć. - A ja myślę, że jak na tak małe doświadczenie, obrona zaprezentowała się całkiem nieźle. Ale biorąc pod uwagę już całokształt, nie ma się co oszukiwać - zagraliśmy bardzo słabo. Widać było, że jesteśmy podłamani tymi ostatnimi wynikami - przyznaje "Kufel".
Zespołowi nie ułatwił też zadania brak na ławce rezerwowych Moskala, który pokutował karę zawieszenia za swoje zachowanie w meczu z GKP Gorzów Wielkopolski. - Zawsze dobrze mieć trenera zaraz za linią boczną. Żyjąc meczem, działa na nas mobilizująco - tłumaczy 22-latek. - Bardzo mi przykro, że tak kończymy sezon. Pocieszamy się tylko, że lepiej w kiepskim stylu się utrzymać niż w dobrym stylu spaść. Teraz przyjdzie czas rozliczeń... - dodaje.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku