Kaczka i burza śnieżna, czyli niespodzianki przy Bukowej

31.03.2012
Kaczka na boisku i burza śnieżna, czyli atrakcje przy Bukowej. Zielona murawa w pięć minut została dzisiaj pokryta białą warstwą śniegu. Od tego momentu piłkarze GKS-u Katowice i Dolcanu mieli utrudnione zadanie.
- Przyznam, że kiedy wiatr zacinał, trudno było złapać oddech. Inna sprawa, że przez moment graliśmy z wiatrem i wtedy łatwiej było atakować - uśmiechnął się Bartłomiej Chwalibogowski, który w tych śnieżnych warunkach postawił kropkę nad "i", strzelając gola na 3-1.

- Cieszymy się, że dwie pierwsze bramki udało się strzelić nim przyszła wichura. Potem i my musieliśmy momentami grać pod wiatr, co nieco utrudniało nam zadanie - wskazał Damian Chmiel, który wyprowadził GKS Katowice na prowadzenie.

Kibice przy Bukowej na dobrą i skuteczną grę GKS-u musieli czekać przez 40 minut. Dlaczego? - Zapewniam, że bardzo chcieliśmy wygrać ten mecz. Zresztą w pierwszych 20 minutach zepchnęliśmy przeciwnika do defensywy. Niestety, jeden stały fragment gry i prowadzenie objął Dolcan. Tak być nie może! Najważniejsze jednak, że się podnieśliśmy i wygraliśmy - odetchnął Chmiel.

Co ciekawe, największą owację zebrała dziś... kaczka, która przez kilkadziesiąt sekund krążyła nisko nad murawą, a nawet usiadła w pobliżu, gdzie toczyła się gra. - Można skomentować to, że przyniosła nam szczęście - uśmiechnął się Chwalibogowski.
autor: KUB

Przeczytaj również