JKH - Podhale 1-2. Nieudany debiut Roberta Kalabera

26.09.2014
Pierwszego gola w tym sezonie na Jastorze zdobył Damian Kapica. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie to, że hokeista niedawno zamienił JKH GKS Jastrzębie na MMKS Podhale Nowy Targ.
Norbert Barczyk/Pressfocus
Patrząc na to, jak jastrzębianie spisywali się w grach kontrolnych i jak zagrało Podhale z Sanokiem (1-10), wydawało się, że zdecydowanym faworytem tego spotkania będą gospodarze, którzy zamierzają walczyć o medale mistrzostw Polski. Zaczęło się jednak od niespodzianki - to ekipa z Nowego Targu wyszła na prowadzenie, dzięki bramce... Damiana Kapicy, który w poprzednim sezonie grał w JKH. Świetnym podaniem przy tym trafieniu popisał się Krystian Dziubiński. Bramkowa akcja nie była przypadkowa - taktyką nowotarżan na dzisiejszy mecz była twarda obrona i zabójcze kontrataki.

Chwilę po trafieniu Kapicy, jastrzębianie dostali dwie kary pod rząd, przez co goście grali pięciu na trzech. Ekipa Podhala pokazała jednak, ku uciesze gospodarzy, jak nie należy grać w przewadze. Gdy dwóch hokeistów JKH wróciło na taflę, to... Podhale zdobyło bramkę. Na listę strzelców wpisał się Patryk Wronka, który wykorzystał gapiostwo defensywy. Pierwsza tercja była zdecydowanie dla MMKS-u, który oddał więcej strzałów na bramkę.

W drugiej tercji nie brakowało walki - w tym walki wręcz. Gospodarze musieli w szatni otrzymać reprymendę od trenera bowiem od samego początku dążyli do zdobycia kontaktowego gola. Długo ta sztuka się nie udawała, mimo że goście często łapali dwuminutowe kary. JKH wykorzystało dopiero czwartą grę w przewadze. Gola zdobył - przy małej pomocy bramkarza - Petr Polodna.

Na trzecią tercję rozkojarzony wyszedł Przemysław Odrobny, który wyjechał z bramki i zderzył się z Romanem Nemeczkiem. Goście nie skorzystali z tej wybornej okazji do podwyższenia prowadzenia - po uderzeniu sprzed niebieskiej linii krążek odbił się od słupka. Sędzia obejrzał jeszcze sytuację na video, by upewnić się, że "guma" do bramki nie wpadła.

Po raz kolejny szczęście uśmiechnęło się do gospodarzy po niespełna 10 minutach. Mateusz Rompkowski źle zagrał, przez co krążek przejął Filip Wielkiewicz, który jednak nie zdołał pokonać Odrobnego. Mimo że to drużyna z Jastrzębia zdecydowanie częściej atakowała, to kolejną wyśmienitą okazję mieli goście, którzy nie wykorzystali akcji dwa na jeden. Trener Robert Kalaber - który dzisiaj debiutował w roli szkoleniowca JKH - wycofał na ostatnią akcję bramkarza, ale nie udało się doprowadzić do wyrównania.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również