JKH GKS - Polonia 3-0. Ruszyła liga hokejowa! Derby bez niespodzianki
13.09.2013
Najważniejszą informacją tego meczu jest to, że się... odbył. Organizacyjne przepychanki pomiędzy PZHL, spółką PHL i klubami trwały przez całe lato i przez nie opóźnił się start rozgrywek. I tak dobrze, że tylko o tydzień, bo w pewnym momencie wydawało się, że będziemy mieć w Polsce prawdziwy lokaut, rodem z NHL.
Trzeba jednak powiedzieć, że na start trafiło się naprawdę ciekawe spotkanie. Choć Polonia Bytom jest beniaminkiem, a JKH GKS Jastrzębie w zeszłym sezonie zaliczyło najlepszy sezon w historii, zdobywając wicemistrzostwo i Puchar Polski, na tafli nie było przez większość czasu widać różnicy klas. Goście walczyli ambitnie, mieli swoje szanse, jednak były momenty, w których JKH wrzucał piąty bieg i bytomianie nie byli już w stanie wytrzymać tego tempa.
Kluczowa dla losów tego spotkania była... minuta w pierwszej tercji. W tym czasie obrona Polonii totalnie się posypała, co skrzętnie wykorzystał faworyt. Pierwszego gola sezonu zdobył Damian Kapica, który pokonał bramkarza, dobijając strzał jednego z kolegów. Trzeba pochwalić młodego zawodnika, że potrafił się znaleźć w tej sytuacji. Gdy Poloniści jeszcze rozmyślali o tej sytuacji, na jej bramkę cały czas sunęły ataki. Najpierw jastrzębianie trafili w poprzeczkę, ale już chwilę później byli skuteczniejsi. Obrona bytomska została całkowicie rozmontowana, a podanie Richarda Bordowskiego zza bramki zamknął błyskawicznym strzałem Maciej Urbanowicz.
Od tego momentu gra wróciła do dzisiejszej normy - jak przystało na derby, było dużo walki, sporo chęci zwłaszcza ze strony bytomian, ale mecz całkowicie kontrolowali jastrzębianie, którzy w drugiej tercji zdołali jeszcze podwyższyć prowadzenie po strzale debiutującego w wicemistrzu Polski Ivo Kotaszki.
Trzecia tercji była już tylko czekaniem na końcową syrenę. Polonia chciała strzelić, ale nie mogła, Jastrzębie mogło, ale nie chciało, więc wynik się już nie zmienił. Ciężko oceniać po pierwszym meczu, lecz wydaje się, że bytomianie jednak wstydu w ekstraklasie nie przyniosą.
Trzeba jednak powiedzieć, że na start trafiło się naprawdę ciekawe spotkanie. Choć Polonia Bytom jest beniaminkiem, a JKH GKS Jastrzębie w zeszłym sezonie zaliczyło najlepszy sezon w historii, zdobywając wicemistrzostwo i Puchar Polski, na tafli nie było przez większość czasu widać różnicy klas. Goście walczyli ambitnie, mieli swoje szanse, jednak były momenty, w których JKH wrzucał piąty bieg i bytomianie nie byli już w stanie wytrzymać tego tempa.
Kluczowa dla losów tego spotkania była... minuta w pierwszej tercji. W tym czasie obrona Polonii totalnie się posypała, co skrzętnie wykorzystał faworyt. Pierwszego gola sezonu zdobył Damian Kapica, który pokonał bramkarza, dobijając strzał jednego z kolegów. Trzeba pochwalić młodego zawodnika, że potrafił się znaleźć w tej sytuacji. Gdy Poloniści jeszcze rozmyślali o tej sytuacji, na jej bramkę cały czas sunęły ataki. Najpierw jastrzębianie trafili w poprzeczkę, ale już chwilę później byli skuteczniejsi. Obrona bytomska została całkowicie rozmontowana, a podanie Richarda Bordowskiego zza bramki zamknął błyskawicznym strzałem Maciej Urbanowicz.
Od tego momentu gra wróciła do dzisiejszej normy - jak przystało na derby, było dużo walki, sporo chęci zwłaszcza ze strony bytomian, ale mecz całkowicie kontrolowali jastrzębianie, którzy w drugiej tercji zdołali jeszcze podwyższyć prowadzenie po strzale debiutującego w wicemistrzu Polski Ivo Kotaszki.
Trzecia tercji była już tylko czekaniem na końcową syrenę. Polonia chciała strzelić, ale nie mogła, Jastrzębie mogło, ale nie chciało, więc wynik się już nie zmienił. Ciężko oceniać po pierwszym meczu, lecz wydaje się, że bytomianie jednak wstydu w ekstraklasie nie przyniosą.
Polecane
Polska Hokej Liga
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów