JKH GKS - GKS Tychy 4-1. Rozbili lidera na oczach "Króla Ryszarda"

28.10.2014
JKH GKS Jastrzębie znów zajmuje pierwsze miejsce w tabeli. Nowy-stary lider pokonał GKS Tychy. Gospodarzom szczęście przyniósł Richard Kral, którego pożegnano przed rozpoczęciem spotkania.
Norbert Barczyk/Pressfocus
Przed rozpoczęciem spotkania doszło do miłej uroczystości. Na Jastorze pojawił się Richard Kral, były zawodnik JKH GKS-u, który w Jastrzębiu grał przez cztery sezony. W tym czasie zdobył 102 gole i 155 asyst dla swojego zespołu. Nic więc dziwnego, że kibice szybko go pokochali. Czech zasłużył na specjalne pożegnanie, które dzisiaj miało miejsce.

Kral pojawił się na lodowisku kwadrans przed rozpoczęciem spotkania. Zawodnik został powitany owacją na stojąco, kibice odśpiewali mu "sto lat", a po chwili Czech po raz ostatni - z połowy boiska - skierował krążek do bramki i zasiadł na trybunie, by dopingować gospodarzy, którzy na ligowe zwycięstwo nad tyszanami czekają od marca poprzedniego roku. "Król Ryszard" miał przynieść szczęście - i przyniósł!

Mecz nieszczęśliwie zaczął się dla Michała Kotlorza, który dostał krążkiem w twarz od Richarda Bordowskiego. Zawodnik zszedł do szatni ze złamanym nosem. Chwilę później kolejny zawodnik tyszan - Mikołaj Łopuski - ucierpiał w jednym ze starć i z trudem opuścił taflę.

Kolejny cios - już nie taki dosłowny - goście otrzymali w 6. minucie. Plichta wywalczył krążek, zagrał do Tomasza Kulasa, a ten wyłożył "gumę" Artemowi Bondarewowi, który bez trudu otworzył wynik spotkania. Tyszanie mieli okazję do wyrównania jeszcze przed pierwszą przerwą, ale Jurij Kuzin nie wykorzystał rzutu karnego.

W drugiej tercji więcej strzałów na bramkę mieli tyszanie, ale to gospodarze pierwsi zdobyli bramkę - Filip Drzewiecki zagrał zza bramki do Jana Stebera, a ten wpisał się na listę strzelców. Na kilka minut przed końcem drugiej partii, GKS-owi udało się zdobyć kontaktowego gola - za niewykorzystanego karnego zrehabilitował się Kuzin.

W trzeciej tercji jastrzębianie ponownie powiększyli przewagę do dwóch bramek, dzięki solowej akcji Tomasza Protivnego, który przejął krążek i ruszył na bramkę, by po chwili z bardzo ostrego kąta pokonać bramkarza gości. Jastrzębianom nie było mało - Mateusz Bryk trafił w słupek. "Guma" jednak jeszcze raz wpadła do siatki - na listę strzelców wpisał się Bordowski, który zmienił tor lotu krążka po uderzeniu Protivnego. Meczu nie dokończył też Kacper Guzik, który podobnie jak Kotlorz dostał krążkiem w twarz.
źródło: SportSlaski.pl / hokej.net

Przeczytaj również