JKH GKS - Cracovia 5-0. Świetny mecz jastrzębian! "Pasy" zdemolowane
25.03.2013
Mimo że to krakowianie pierwsi poważniej zaatakowali (po ładnym rajdzie uderzał Damian Słaboń), to jednak w pierwszej tercji lepiej prezentowali się jastrzębianie. Rafała Radziszewskiego próbowali zaskoczyć Mateusz Danieluk, Richard Bordowski czy Adrian Labryga. Bramkarza Cracovii udało się pokonać jedynie Damianowi Kapicy, który ambitnym rzutem na lód wpakował "gumę" do bramki.
Trzeba jednak przyznać, że trafienie było trochę przypadkowe - krążek odbił się od łyżwy Tomasza Kulasa, co zmyliło Radziszewskiego, który odsłonił bramkę, co efektownie wykorzystał Kapica. Tuż przed końcem tercji gospodarze mieli znakomitą okazję na podwyższenie prowadzenia - sytuacji sam na sam nie wykorzystał jednak Richard Kral. Chwilę później mogło się to zemścić, bo z dogodnej sytuacji uderzał Leszek Laszkiewicz. Na szczęście dla JKH, nieskutecznie.
Kluczową dla całego spotkania okazała się druga tercja. W pierwszych minutach Cracovia zdominowała nasz zespół i to tylko Kamilowi Kosowskiemu można zawdzięczać to, że "Pasy" nie zdobyły przynajmniej jednej bramki. W świetnym stylu obronił uderzenie Leszka Laszkiewicza i potężną bombę Sebastiana Kowalówki. Jastrzębianie zaczęli popełniać proste błędy w defensywie i wydawało się, że trafienie dla krakowian to kwestia czasu.
Tymczasem, po kolejnej niewykorzystanej sytuacji Cracovii, jastrzębianie wyszli z szybką kontrą. Miroslav Zatko popisał się kapitalnym rajdem, na końcu którego sygnalizował podanie, jednak zamiast podawać do partnera, uderzył na bramkę, czym zmylił Radziszewskiego, który po raz drugi musiał skapitulować. I jak się okazało - nie po raz ostatni w tej części.
Nie minęły nawet dwie minuty, a bramkarz "Pasów" został pokonany po raz trzeci. Tym razem Patryk Kogut przechwycił krążek na połowie Cracovii i zagrał do Błażeja Salamona, który podwyższył na 3-0. Rozbici krakowianie dobił jeszcze Radek Prochazka, który ładnym uderzeniem z dystansu wykorzystał grę w przewadze gospodarzy.
Można się było spodziewać, że goście na początku ostatniej tercji ruszą do zdecydowanych ataków, by mieć choć cień szansy na odwrócenie losów spotkania. Nic z tego. Hokeiści Rudolfa Rohaczka byli już pogodzeni z porażką. Nie wykorzystali nawet rzutu karnego, którego zmarnował Patrik Valczak.
Gospodarze wyczuli, że można się dzisiaj nieźle przejechać po "Pasach" i nie zamierzali jedynie bronić wyniku. Piątą bramkę dla jastrzębian zdobył Adrian Labryga. Goście mieli jeszcze jedną dogodną sytuację - Kosowski nie zdołał zatrzymać krążka, który potoczył się do zawodnika Cracovii. Ten uderzył na bramkę, jednak..."guma" odbiła się od leżącego tuż przed linią bramkową kija bramkarza i nie wpadła do siatki. Sędzia długo analizował zapis wideo, jednak - słusznie - uznał, że trafienia nie było.
Następne spotkanie odbędzie się w środę w Krakowie.
Trzeba jednak przyznać, że trafienie było trochę przypadkowe - krążek odbił się od łyżwy Tomasza Kulasa, co zmyliło Radziszewskiego, który odsłonił bramkę, co efektownie wykorzystał Kapica. Tuż przed końcem tercji gospodarze mieli znakomitą okazję na podwyższenie prowadzenia - sytuacji sam na sam nie wykorzystał jednak Richard Kral. Chwilę później mogło się to zemścić, bo z dogodnej sytuacji uderzał Leszek Laszkiewicz. Na szczęście dla JKH, nieskutecznie.
Kluczową dla całego spotkania okazała się druga tercja. W pierwszych minutach Cracovia zdominowała nasz zespół i to tylko Kamilowi Kosowskiemu można zawdzięczać to, że "Pasy" nie zdobyły przynajmniej jednej bramki. W świetnym stylu obronił uderzenie Leszka Laszkiewicza i potężną bombę Sebastiana Kowalówki. Jastrzębianie zaczęli popełniać proste błędy w defensywie i wydawało się, że trafienie dla krakowian to kwestia czasu.
Tymczasem, po kolejnej niewykorzystanej sytuacji Cracovii, jastrzębianie wyszli z szybką kontrą. Miroslav Zatko popisał się kapitalnym rajdem, na końcu którego sygnalizował podanie, jednak zamiast podawać do partnera, uderzył na bramkę, czym zmylił Radziszewskiego, który po raz drugi musiał skapitulować. I jak się okazało - nie po raz ostatni w tej części.
Nie minęły nawet dwie minuty, a bramkarz "Pasów" został pokonany po raz trzeci. Tym razem Patryk Kogut przechwycił krążek na połowie Cracovii i zagrał do Błażeja Salamona, który podwyższył na 3-0. Rozbici krakowianie dobił jeszcze Radek Prochazka, który ładnym uderzeniem z dystansu wykorzystał grę w przewadze gospodarzy.
Można się było spodziewać, że goście na początku ostatniej tercji ruszą do zdecydowanych ataków, by mieć choć cień szansy na odwrócenie losów spotkania. Nic z tego. Hokeiści Rudolfa Rohaczka byli już pogodzeni z porażką. Nie wykorzystali nawet rzutu karnego, którego zmarnował Patrik Valczak.
Gospodarze wyczuli, że można się dzisiaj nieźle przejechać po "Pasach" i nie zamierzali jedynie bronić wyniku. Piątą bramkę dla jastrzębian zdobył Adrian Labryga. Goście mieli jeszcze jedną dogodną sytuację - Kosowski nie zdołał zatrzymać krążka, który potoczył się do zawodnika Cracovii. Ten uderzył na bramkę, jednak..."guma" odbiła się od leżącego tuż przed linią bramkową kija bramkarza i nie wpadła do siatki. Sędzia długo analizował zapis wideo, jednak - słusznie - uznał, że trafienia nie było.
Następne spotkanie odbędzie się w środę w Krakowie.
Polecane
Polska Hokej Liga
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów