JKH GKS - Cracovia 2-6. Mistrzostwa nie ma, ale i tak jest... fantastycznie
29.03.2013
Długo wyczekiwane spotkanie, lepiej zaczęli krakowianie. Gospodarze wyglądali na lekko sparaliżowanych stawką meczu, a "Pasy" starały się to wykorzystać. Udało się w 11. minucie po dość kuriozalnym golu. Aron Chmielewski rozpędził się tak mocno, że wpadł do bramki Kamila Kosowskiego. To kompletnie zdezorientowało jastrzębskiego bramkarza, który znalazł się gdzieś poza polem bramkowym. Bezlitośnie wykorzystał to Artur Zieliński, uderzając do pustej bramki. Sędziowie uznali gola dopiero po analizie zapisu wideo. Musieli bowiem rozstrzygnąć, czy Chmielewski przeszkadzał golkiperowi JKH GKS.
Dopiero od tego momentu nasi zawodnicy zaczęli grać lepiej. Mieli szanse do wyrównania jeszcze przed końcem pierwszej tercji, ale zabrakło im szczęścia. Mateusz Rompkowski huknął - po ładnej akcji Petra Lipiny - w poprzeczkę, a Maciej Urbanowicz chwilę później strzelił w słupek bramki dobrze broniącego Rafała Radziszewskiego. Najgorsze miało jednak dopiero nadejść...
Długo nic nie zapowiadało dramatu zawodników Jirziego Reznara, którzy w drugiej tercji totalnie zdominowali Cracovię i nie pozwalali jej nawet wjeżdżać do swojej tercji. Muru nie udawało się jednak przebić. JKH GKS marnował swój największy atut z poprzednich meczów, czyli grę w przewadze. Za trzecim razem udało się ją jednak wykorzystać. Wszyscy zawodnicy wjechali w pole bramkowe Radziszewskiego. Wszyscy, poza Miroslavem Zatką, do którego został zagrany krążek. Jastrzębski hokeista huknął bardzo mocno, a "guma" prześliznęła się między ciałami graczy obu drużyn i przeszyła siatkę "Pasów".
Radość jastrzębian trwała jednak bardzo krótko. "Do grobu" - o którym mówił Radek Prochazka - zaczął ich z powrotem wpychać ich wychowanek, Leszek Laszkiewicz. Niecałą minutę po wyrównaniu, po podaniu swojego brata podwyższył na 2-1. Niesamowite rzeczy działy się w samej końcówce tercji. Jastrzębianie grali przez półtorej minuty w podwójnej przewadze, jednak nie potrafili jej wykorzystać. Co gorsza, Laszkiewicz zaledwie 12 sekund po zejściu z ławki kar, znalazł się w sytuacji sam na sam z Kosowskim i jej nie zmarnował.
Jastrzębie w tej sytuacji potrzebowało kolejnego już cudu. I początkowo wydawało się, że... znów się uda. Minęło ledwie 18 sekund trzeciej tercji, gdy Richard Kral wykorzystał błąd Radziszewskiego, któremu nie udało się "zamrozić" krążka i wepchnął go do bramki, zdobywając kontaktowego gola. Napór JKH GKS-u nic jednak nie dał. W końcówce zwycięstwo i mistrzostwo Cracovii przypieczętowały trafienia zdobyte na pustą bramkę przez Michała Piotrowskiego i Leszka Laszkiewicza
Zawodnicy Reznara stoczyli wspaniałą walkę i zasługują na słowa uznania, lecz pierwszego mistrzostwa w historii to nie dało... Kibice jednak docenili heroiczną postawę swych zawodników i na koniec gromko im podziękowali.
Dopiero od tego momentu nasi zawodnicy zaczęli grać lepiej. Mieli szanse do wyrównania jeszcze przed końcem pierwszej tercji, ale zabrakło im szczęścia. Mateusz Rompkowski huknął - po ładnej akcji Petra Lipiny - w poprzeczkę, a Maciej Urbanowicz chwilę później strzelił w słupek bramki dobrze broniącego Rafała Radziszewskiego. Najgorsze miało jednak dopiero nadejść...
Długo nic nie zapowiadało dramatu zawodników Jirziego Reznara, którzy w drugiej tercji totalnie zdominowali Cracovię i nie pozwalali jej nawet wjeżdżać do swojej tercji. Muru nie udawało się jednak przebić. JKH GKS marnował swój największy atut z poprzednich meczów, czyli grę w przewadze. Za trzecim razem udało się ją jednak wykorzystać. Wszyscy zawodnicy wjechali w pole bramkowe Radziszewskiego. Wszyscy, poza Miroslavem Zatką, do którego został zagrany krążek. Jastrzębski hokeista huknął bardzo mocno, a "guma" prześliznęła się między ciałami graczy obu drużyn i przeszyła siatkę "Pasów".
Radość jastrzębian trwała jednak bardzo krótko. "Do grobu" - o którym mówił Radek Prochazka - zaczął ich z powrotem wpychać ich wychowanek, Leszek Laszkiewicz. Niecałą minutę po wyrównaniu, po podaniu swojego brata podwyższył na 2-1. Niesamowite rzeczy działy się w samej końcówce tercji. Jastrzębianie grali przez półtorej minuty w podwójnej przewadze, jednak nie potrafili jej wykorzystać. Co gorsza, Laszkiewicz zaledwie 12 sekund po zejściu z ławki kar, znalazł się w sytuacji sam na sam z Kosowskim i jej nie zmarnował.
Jastrzębie w tej sytuacji potrzebowało kolejnego już cudu. I początkowo wydawało się, że... znów się uda. Minęło ledwie 18 sekund trzeciej tercji, gdy Richard Kral wykorzystał błąd Radziszewskiego, któremu nie udało się "zamrozić" krążka i wepchnął go do bramki, zdobywając kontaktowego gola. Napór JKH GKS-u nic jednak nie dał. W końcówce zwycięstwo i mistrzostwo Cracovii przypieczętowały trafienia zdobyte na pustą bramkę przez Michała Piotrowskiego i Leszka Laszkiewicza
Zawodnicy Reznara stoczyli wspaniałą walkę i zasługują na słowa uznania, lecz pierwszego mistrzostwa w historii to nie dało... Kibice jednak docenili heroiczną postawę swych zawodników i na koniec gromko im podziękowali.
Polecane
Polska Hokej Liga
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów