JKH GKS - Ciarko 3-2 k. Wielkie emocje w meczu na szczycie
28.11.2014
Niezwykle ciasno było w ligowej tabeli przed rozpoczęciem 21. kolejki. Cracovia, Ciarko Sanok i JKH GKS Jastrzębie miały na koncie po 45 punktów. Nie dziwi więc to, że na Jastorze hokeiści stworzyli bardzo wyrównany i niezwykle emocjonujący pojedynek.
Wszyscy zastanawiali się, jak będzie wyglądała ekipa z Sanoka po nieudanym występie w Pucharze Kontynentalnym. Drużyna mistrza Polski była jednak dobrze dysponowana, co udowodniła już na samym początku pojedynku, szybko obejmując prowadzenie 2-0, po uderzeniach Martina Vozdecky'ego (który w trzeciej tercji doznał kontuzji i opuścił lodowisko) i Jordana Pietrusa.
Jastrzębianie stworzyli kilka dogodnych sytuacji, jednak podobnie jak w poprzednim meczu z Naprzodem Janów - nie byli skuteczni. Gdy już wydawało się, że na pierwszą przerwę gospodarze zjadą z dwubramkową stratą, Michal Plichta wykorzystał zagranie Petra Polodny i zdobył kontaktowego gola. Zmotywowani gracze JKH dosyć szybko po wznowieniu gry doprowadzili do wyrównania, gdy Tomasz Pastryk wykorzystał podanie Plichty przed bramkę i z niewielkiej odległości pokonał Bryana Pittona.
Mimo że przez kolejne blisko 40 minut kibice nie oglądali bramek, to jednak nie mogli narzekać na nudę - na lodowisku działo się sporo, mecz był na styku, przez co zawodnikom niekiedy puszczały nerwy i kilka razy sędziowie musieli rozdzielać hokeistów i sypać karami.
W dogrywce ponownie żadna z drużyn nie zdobyła bramki, więc o zwycięstwie musiały zadecydować rzuty karne, które lepiej wykonywali gospodarze. Przemysław Odrobny dwa razy nie dał się pokonać, z kolei skutecznie swoje okazje wykończyli Mateusz Danieluk i Leszek Laszkiewicz. Pomylił się jedynie Maciej Urbanowicz.
Jako że za trzy punkty swój mecz wygrała Cracovia, to ona jest samodzielnym liderem. Jastrzębianie tracą do krakowian, podobnie jak GKS Tychy, jedno "oczko".
Wszyscy zastanawiali się, jak będzie wyglądała ekipa z Sanoka po nieudanym występie w Pucharze Kontynentalnym. Drużyna mistrza Polski była jednak dobrze dysponowana, co udowodniła już na samym początku pojedynku, szybko obejmując prowadzenie 2-0, po uderzeniach Martina Vozdecky'ego (który w trzeciej tercji doznał kontuzji i opuścił lodowisko) i Jordana Pietrusa.
Jastrzębianie stworzyli kilka dogodnych sytuacji, jednak podobnie jak w poprzednim meczu z Naprzodem Janów - nie byli skuteczni. Gdy już wydawało się, że na pierwszą przerwę gospodarze zjadą z dwubramkową stratą, Michal Plichta wykorzystał zagranie Petra Polodny i zdobył kontaktowego gola. Zmotywowani gracze JKH dosyć szybko po wznowieniu gry doprowadzili do wyrównania, gdy Tomasz Pastryk wykorzystał podanie Plichty przed bramkę i z niewielkiej odległości pokonał Bryana Pittona.
Mimo że przez kolejne blisko 40 minut kibice nie oglądali bramek, to jednak nie mogli narzekać na nudę - na lodowisku działo się sporo, mecz był na styku, przez co zawodnikom niekiedy puszczały nerwy i kilka razy sędziowie musieli rozdzielać hokeistów i sypać karami.
W dogrywce ponownie żadna z drużyn nie zdobyła bramki, więc o zwycięstwie musiały zadecydować rzuty karne, które lepiej wykonywali gospodarze. Przemysław Odrobny dwa razy nie dał się pokonać, z kolei skutecznie swoje okazje wykończyli Mateusz Danieluk i Leszek Laszkiewicz. Pomylił się jedynie Maciej Urbanowicz.
Jako że za trzy punkty swój mecz wygrała Cracovia, to ona jest samodzielnym liderem. Jastrzębianie tracą do krakowian, podobnie jak GKS Tychy, jedno "oczko".
Polecane
Polska Hokej Liga
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów