"Jeszcze kilka zgrupowań i nie będzie miał kto grać"

22.04.2009
Mistrzostwa Świata Dywizji I w Toruniu zakończyły się skandalem. Polski Związek Hokeja na Lodzie powołał specjalną komisję do zbadania całej sprawy. - Śmiech na sali - ocenia krótko Adam Bernat, prezes Zagłębia Sosnowiec.
Co tak dokładnie wydarzyło się w nocy z 17 na 18 kwietnia w Toruniu, wiedzą tylko sami zainteresowani oraz postronni świadkowie. Z przecieków, jakie dotarły do prasy wynika, że w toruńskim lokalu oraz hotelu doszło do przepychanek, w których uczestniczyli m.in. Krzysztof Oliwa, Marcin Kolusz, Krystian Dziubiński, Patryk Noworyta czy Jacek Płachta. Efekt? Kilku z nich jest nieźle poturbowanych.

To kolejne zgrupowanie reprezentacji, które zakończyło się skandalem. Po grudniowych mistrzostwach świata U-20 Dywizji I w szwajcarskim Herisau, obrońca Zagłębia Sosnowiec, Paweł Dronia, został zdyskwalifikowany na pół roku. Do dziś jednak niewielu wie, co wtedy zaszło. - Dronii nikt na niczym tak faktycznie nie przyłapał, a wymierzono surową karę. W Toruniu postronni ludzie widzieli awanturujących się pod wpływem alkoholu reprezentantów kraju i PZHL nic z tym nie robi - denerwuje się Bernat.

Związek powołał specjalną komisję, która ma wyjaśnić okoliczności wydarzeń. Sternik sosnowiczan wątpi jednak w jej działanie. - Co z tego, że powołali jakąś ekipę, skoro np. jej członkiem jest Rafał Wysocki z Cracovii. Mam uwierzyć, że będzie wnioskował o surowe ukaranie zawodnika swojego klubu? Jakoś nie mogę sobie tego wyobrazić - tłumaczy.

- PZHL zajmuje się jakimiś zastępczymi tematami, jak choćby liczba obcokrajowców w lidze. Tymczasem należałoby zbadać zupełnie o inne problemy. Efektem braku kompetencji związkowych władz są skandale na skalę światową. Jeszcze kilka wyjazdów na zgrupowania i nie będzie miał kto grać, bo większość będzie zawieszona. Chciałbym tylko zapytać prezesa, dlaczego sztab reprezentacji nie jest karany? Przecież za coś oni biorą pieniądze i są odpowiedzialni - zauważa prezes.

W najbliższy poniedziałek komisja spotka się z samymi zainteresowanymi i na podstawie jej wniosków Wydział Gier i Dyscypliny dzień później orzeknie karę. - Nie ma wątpliwości, że za to powinni dostać przynajmniej 12 miesięcy bezwzględnej dyskwalifikacji. Ale ja nawet się nie łudzę. Otrzymają co najwyżej pół roku zawieszenia tak na pokaz i w kolejnym sezonie wyjdą na lód. To jest śmieszne - kończy Bernat.
autor: Mariusz Polak

Przeczytaj również