"Jeśli się nie uda, będę to traktował jako osobistą porażkę"
01.12.2010
Stawowy pracuje w Katowicach od 30 sierpnia. W tym czasie poprowadził GKS w 12 meczach, po których na konto drużyny wpadło 18 punktów. - Mogło być lepiej. W kilku spotkaniach przeleciały nam one sprzed nosa. Gra była dobra, ale nie miało to przełożenia na dorobek punktowy - uważa szkoleniowiec i już teraz zapowiada lepsze wyniki na wiosnę. - Mamy zamiar gonić czołówkę. Jestem optymistą i wierzę, że nam się to uda - mówi trener.
Końcówka rundy jesiennej może napawać kibiców wiarą w lepszą przyszłość. Katowiczanie wygrali trzy ostatnie spotkania w I lidze. - Ten zespół nadal jest w trakcie budowy. Ja nie przyszedłem do tego klubu, by tylko ratować go w trudnym momencie, ale po to, by wywalczyć z nim awans do ekstraklasy. W niej jest jego miejsce. To jest mój cel i do niego będę dążył. Katowice naprawdę potrzebują klubu grającego w najwyższej klasie. Jeśli nie uda nam się go zrealizować, będę to traktował jako osobistą porażkę - przyznaje Stawowy.
Końcówka rundy jesiennej może napawać kibiców wiarą w lepszą przyszłość. Katowiczanie wygrali trzy ostatnie spotkania w I lidze. - Ten zespół nadal jest w trakcie budowy. Ja nie przyszedłem do tego klubu, by tylko ratować go w trudnym momencie, ale po to, by wywalczyć z nim awans do ekstraklasy. W niej jest jego miejsce. To jest mój cel i do niego będę dążył. Katowice naprawdę potrzebują klubu grającego w najwyższej klasie. Jeśli nie uda nam się go zrealizować, będę to traktował jako osobistą porażkę - przyznaje Stawowy.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku