"Jeśli ktoś tego nie widzi, to znaczy, że źle życzy GKS-owi Katowice"
20.09.2010
Mecz z Ruchem Radzionków miał pokazać, czy wygrana z GKP Gorzów Wielkopolski była dla GKS-u Katowice prawdziwym przełomem, czy może tylko jednorazowym wybrykiem. I choć piłkarze z Bukowej na terenie "Cidrów" wygrać nie zdołali, to nie sposób uznać, by zawiedli. - Gdybyśmy zagrali w Radzionkowie gorzej niż z GKP, to można byłoby powiedzieć, że tego przełamania nie ma. Tymczasem my zaprezentowaliśmy się zdecydowanie lepiej niż w tym poprzednim spotkaniu. Dlatego jeżeli ktoś nie widzi, że ten zespół się przełamał, to znaczy, że źle życzy GKS-owi - mówi trener Wojciech Stawowy.
- W niedzielę były takie momenty, kiedy zupełnie dominowaliśmy na boisku. Widziałem też w drużynie dużą determinację. Innymi słowy, wyszliśmy z dołka i znaleźliśmy się na fali wznoszącej - wskazuje Stawowy, który straty dwóch punktów nie ma zamiaru rozpamiętywać. - Gdyby naszym udziałem miał stać się taki oto scenariusz, że u siebie wygrywany, a z wyjazdów przywozimy remisy, to ja już teraz biorę go w ciemno - uśmiecha się.
- W niedzielę były takie momenty, kiedy zupełnie dominowaliśmy na boisku. Widziałem też w drużynie dużą determinację. Innymi słowy, wyszliśmy z dołka i znaleźliśmy się na fali wznoszącej - wskazuje Stawowy, który straty dwóch punktów nie ma zamiaru rozpamiętywać. - Gdyby naszym udziałem miał stać się taki oto scenariusz, że u siebie wygrywany, a z wyjazdów przywozimy remisy, to ja już teraz biorę go w ciemno - uśmiecha się.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku