"Jeśli Karabach się rozhula po szesnastce Piasta, to nie będzie wesoło"
25.07.2013
W Azerbejdżanie było 1-2, i...
- I bardzo dobrze. Bramka zdobyta na wyjeździe daje spore możliwości w rewanżu. Wystarczy strzelić jednego gola, a następnie nie wpuścić graczy gości pod własne pole karne. Jest to jak najbardziej realne, o ile zawodnicy Piasta podejdą do zawodów bardzo poważnie. Widziałem ich podczas spotkania z Cracovią i wiem, że są przygotowani na ten bój fizycznie. Jeśli więc nie zawiedzie głowa, awans powinien stać się faktem. Chłopcy pałają dużą chęcią, żeby dalej grać w pucharach.
Tylko czy ten schemat na "1-0" nie okaże się zgubny?
- I trafiamy w sedno sprawy! Pod żadnym pozorem nie można się cofnąć i kurczowo trzymać defensywy. Można - owszem - lekko zaprosić rywala, a następnie go ładnie skontrować. Ale jeśli dzisiaj Karabach się rozhula po szesnastce Piasta, to nie będzie wesoło. To nie tylko zagrożenie z akcji, ale też rzut karny czy wolny. Wierzę jednak, że gliwiczanie mają dobrze rozpracowanych Azerów.
W teorii wszystko fajnie wygląda.
- Ale to nie musi być tylko teoria. Zwyczajnie należy się bronić, atakując. Trzymać piłkę z dala od własnego pola karnego, nie pozwolić przeciwnikowi dojść do głosu. Wiadomo, że drużyna Piasta musi strzelić gola, bo nawet remis daje awans Karabachowi. Dlatego należy czym prędzej rzucić się gościom do gardła, zdobyć upragnionego gola i dążyć po kolejne. Ale nie na siłę. Atakować, koncentrować się na przetrzymaniu piłki, zabezpieczając jednak tyły. Tylko podkreślam - nie skupić się na defensywie, a jedynie ją zabezpieczać. Nie dopuścić do błędu. W razie potrzeby, bronić całym zespołem, ale - przy prowadzeniu dającym awans - broń boże nie atakować dziesięcioma zawodnikami. Być pod grą, z piłką, ale też rozważnie.
Plany mają to do siebie, że lubią się "sypać".
Jak się założenie nie uda - uderzyć wszystkim, co się ma. Wtedy nie będzie czego bronić. Lepsza wymiana ciosów niż czekanie na kontrę, która może nie nadejść.
Czyli w drugiej połowie walki o trzecią rundę Piast ma być bezkompromisowy? Nie będzie półśrodków?
- Zacznę od tego, że niedobre jest postrzeganie rewanżu, jako drugiej połowy. Każdy mecz jest inny. Z każdą minutą poznaje się lepiej rywala. Znany jest już wynik, a mecz został przeanalizowany. Nagle też wzrosło ewentualne wynagrodzenie za awans. Te wszystkie czynniki sprawiają, że to nie jest druga połowa, a całkowicie inny mecz. Różnica między pojedynczym mecze, a dwumeczem jest taka, że w rewanżu jest świadomość wyniku z pierwszego starcia. Tylko tyle. Zawsze przeciwnik może mieć słabszy dzień...
A co do bycia bezkompromisowym - dokładnie tak. Azerowie nie są uczniakami. Wykorzystają każdy moment zawahania czy niepewności piłkarzy Piasta. Stąd "Niebiesko-czerwoni", pewni swoich sił i umiejętności, muszą w pełni skupić się na celu, jakim jest awans.
A jak nie będzie szło, to co? Kogo dokooptują Robakowi w ataku? Przecież Karabach też może mieć plan na dobrą obronę.
- Muszą wierzyć w siebie, kolegów i taktykę trenera. Jeśli wyjdą i będą drżeć o stratę gola, to skończy się to masakrą. Każdy musi uzupełniać kolegę, nie można polecieć na "indywidualce". A wtedy nie będzie miało co "nie iść". Jeśli taktyka zostanie dobrana dobra, to wszystko musi wypalić. Zawodnicy mają niespożyte pokłady ambicji, które prawdopodobnie eksplodują, bo tym chłopakom zależy. Stąd raczej nie martwiłbym się o to, że coś może się nie udać.
Czyli jednak Pan w Piasta wierzy. Naprawdę dopuszcza Pan do siebie wizję awansu.
- Wcześniej jako faworyta do awansu widziałem Karabach. Inna opcja niespecjalnie wchodziła w grę. Ale jak zobaczyłem Piasta w Krakowie, moje myślenie się zmieniło. Wciąż nie obstawiłbym na awans Piasta, ale szanse oceniam na pięćdziesiąt procent. Ten zespół jest poukładany, przemyślany i przygotowany do solidnej walki. To nie przypadek, że w meczu o awans do III rundy eliminacji do Ligi Europy wystąpią właśnie gliwiczanie.
Czyli Piast jest już takim pucharowiczem "pełną gębą"?
- Trudno powiedzieć w tym momencie, gdzie jest Piast. W meczu z Cracovią pokazali, że mają potencjał i mogą być faktycznie solidnym reprezentantem. Ale ten obraz może zamazać odpadnięcie z Karabachem, bo wtedy ludzie będą mieli pełne prawo, żeby powiedzieć "aa, udało im się awansować i od razu odpadli". Będzie to prawdziwe. Może niezbyt sprawiedliwe, ale faktyczne. W Polsce pucharowiczami "pełną gębą" jest Legia i Lech. Piasta jakoś mało kto traktuje poważnie, ale niewielu się zastanowi, że to właśnie Piast reprezentuje nas - Polaków. To nie tylko reprezentant Gliwic, ale całej Polski. Więc nie należy od razu zrzucać Piasta na boczny to, a zastanowić się, co faktycznie gliwiczanie mogą zaproponować. Bo przecież nikt im tego miejsca w pucharach nie dał. Chociaż na ekipę z pucharów "pełną gębą" trzeba sobie zasłużyć. Jeśli będzie awans, zrobią solidny krok ku temu "przydomkowi".
Tylko jak to jest, że do Polski przyjeżdżają Azerowie, a my się ich boimy?
- Karabach regularnie występuje w pucharach europejskich. Nie jest to byle jaki przeciwnik. Z kolei Piast jest na dziś anonimowy. Nawet rywal nie do końca tego Piasta zna. Kiedy ja wychodzę na boisko i nie znam rywala, zgrywam kozaka. Kiedy ten rywal utrze mi nosa, następnym razem podejdę do przeciwnika jak do równego sobie. Stąd patrzenie na tę polsko-azerską konfrontacje może się diametralnie zmienić, jeśli to Piast awansuje.
Czyli dzisiaj trzymamy kciuki za Piasta, bo: walczy za Polskę, może zmniejszyć dystans do Azerbejdżanu i gra - ogólne rzecz ujmując - fajną piłkę.
- A co - mamy Azerom kibicować? Jasne, że będziemy dopingować Piasta. Choć pewnie trafią się i tacy, co będą za Piastem, a u bukmachera obstawią wygraną Karabachu. I z czego będzie to wynikać? Część zechce zgarnąć kasę, a część pomyśli "obstawię Karabach i będę liczyć, że się słodko pomylę". Ale generalnie - jest szansa na awans i trzeba ją wykorzystać!
- I bardzo dobrze. Bramka zdobyta na wyjeździe daje spore możliwości w rewanżu. Wystarczy strzelić jednego gola, a następnie nie wpuścić graczy gości pod własne pole karne. Jest to jak najbardziej realne, o ile zawodnicy Piasta podejdą do zawodów bardzo poważnie. Widziałem ich podczas spotkania z Cracovią i wiem, że są przygotowani na ten bój fizycznie. Jeśli więc nie zawiedzie głowa, awans powinien stać się faktem. Chłopcy pałają dużą chęcią, żeby dalej grać w pucharach.
Tylko czy ten schemat na "1-0" nie okaże się zgubny?
- I trafiamy w sedno sprawy! Pod żadnym pozorem nie można się cofnąć i kurczowo trzymać defensywy. Można - owszem - lekko zaprosić rywala, a następnie go ładnie skontrować. Ale jeśli dzisiaj Karabach się rozhula po szesnastce Piasta, to nie będzie wesoło. To nie tylko zagrożenie z akcji, ale też rzut karny czy wolny. Wierzę jednak, że gliwiczanie mają dobrze rozpracowanych Azerów.
W teorii wszystko fajnie wygląda.
- Ale to nie musi być tylko teoria. Zwyczajnie należy się bronić, atakując. Trzymać piłkę z dala od własnego pola karnego, nie pozwolić przeciwnikowi dojść do głosu. Wiadomo, że drużyna Piasta musi strzelić gola, bo nawet remis daje awans Karabachowi. Dlatego należy czym prędzej rzucić się gościom do gardła, zdobyć upragnionego gola i dążyć po kolejne. Ale nie na siłę. Atakować, koncentrować się na przetrzymaniu piłki, zabezpieczając jednak tyły. Tylko podkreślam - nie skupić się na defensywie, a jedynie ją zabezpieczać. Nie dopuścić do błędu. W razie potrzeby, bronić całym zespołem, ale - przy prowadzeniu dającym awans - broń boże nie atakować dziesięcioma zawodnikami. Być pod grą, z piłką, ale też rozważnie.
Plany mają to do siebie, że lubią się "sypać".
Jak się założenie nie uda - uderzyć wszystkim, co się ma. Wtedy nie będzie czego bronić. Lepsza wymiana ciosów niż czekanie na kontrę, która może nie nadejść.
Czyli w drugiej połowie walki o trzecią rundę Piast ma być bezkompromisowy? Nie będzie półśrodków?
- Zacznę od tego, że niedobre jest postrzeganie rewanżu, jako drugiej połowy. Każdy mecz jest inny. Z każdą minutą poznaje się lepiej rywala. Znany jest już wynik, a mecz został przeanalizowany. Nagle też wzrosło ewentualne wynagrodzenie za awans. Te wszystkie czynniki sprawiają, że to nie jest druga połowa, a całkowicie inny mecz. Różnica między pojedynczym mecze, a dwumeczem jest taka, że w rewanżu jest świadomość wyniku z pierwszego starcia. Tylko tyle. Zawsze przeciwnik może mieć słabszy dzień...
A co do bycia bezkompromisowym - dokładnie tak. Azerowie nie są uczniakami. Wykorzystają każdy moment zawahania czy niepewności piłkarzy Piasta. Stąd "Niebiesko-czerwoni", pewni swoich sił i umiejętności, muszą w pełni skupić się na celu, jakim jest awans.
A jak nie będzie szło, to co? Kogo dokooptują Robakowi w ataku? Przecież Karabach też może mieć plan na dobrą obronę.
- Muszą wierzyć w siebie, kolegów i taktykę trenera. Jeśli wyjdą i będą drżeć o stratę gola, to skończy się to masakrą. Każdy musi uzupełniać kolegę, nie można polecieć na "indywidualce". A wtedy nie będzie miało co "nie iść". Jeśli taktyka zostanie dobrana dobra, to wszystko musi wypalić. Zawodnicy mają niespożyte pokłady ambicji, które prawdopodobnie eksplodują, bo tym chłopakom zależy. Stąd raczej nie martwiłbym się o to, że coś może się nie udać.
Czyli jednak Pan w Piasta wierzy. Naprawdę dopuszcza Pan do siebie wizję awansu.
- Wcześniej jako faworyta do awansu widziałem Karabach. Inna opcja niespecjalnie wchodziła w grę. Ale jak zobaczyłem Piasta w Krakowie, moje myślenie się zmieniło. Wciąż nie obstawiłbym na awans Piasta, ale szanse oceniam na pięćdziesiąt procent. Ten zespół jest poukładany, przemyślany i przygotowany do solidnej walki. To nie przypadek, że w meczu o awans do III rundy eliminacji do Ligi Europy wystąpią właśnie gliwiczanie.
Czyli Piast jest już takim pucharowiczem "pełną gębą"?
- Trudno powiedzieć w tym momencie, gdzie jest Piast. W meczu z Cracovią pokazali, że mają potencjał i mogą być faktycznie solidnym reprezentantem. Ale ten obraz może zamazać odpadnięcie z Karabachem, bo wtedy ludzie będą mieli pełne prawo, żeby powiedzieć "aa, udało im się awansować i od razu odpadli". Będzie to prawdziwe. Może niezbyt sprawiedliwe, ale faktyczne. W Polsce pucharowiczami "pełną gębą" jest Legia i Lech. Piasta jakoś mało kto traktuje poważnie, ale niewielu się zastanowi, że to właśnie Piast reprezentuje nas - Polaków. To nie tylko reprezentant Gliwic, ale całej Polski. Więc nie należy od razu zrzucać Piasta na boczny to, a zastanowić się, co faktycznie gliwiczanie mogą zaproponować. Bo przecież nikt im tego miejsca w pucharach nie dał. Chociaż na ekipę z pucharów "pełną gębą" trzeba sobie zasłużyć. Jeśli będzie awans, zrobią solidny krok ku temu "przydomkowi".
Tylko jak to jest, że do Polski przyjeżdżają Azerowie, a my się ich boimy?
- Karabach regularnie występuje w pucharach europejskich. Nie jest to byle jaki przeciwnik. Z kolei Piast jest na dziś anonimowy. Nawet rywal nie do końca tego Piasta zna. Kiedy ja wychodzę na boisko i nie znam rywala, zgrywam kozaka. Kiedy ten rywal utrze mi nosa, następnym razem podejdę do przeciwnika jak do równego sobie. Stąd patrzenie na tę polsko-azerską konfrontacje może się diametralnie zmienić, jeśli to Piast awansuje.
Czyli dzisiaj trzymamy kciuki za Piasta, bo: walczy za Polskę, może zmniejszyć dystans do Azerbejdżanu i gra - ogólne rzecz ujmując - fajną piłkę.
- A co - mamy Azerom kibicować? Jasne, że będziemy dopingować Piasta. Choć pewnie trafią się i tacy, co będą za Piastem, a u bukmachera obstawią wygraną Karabachu. I z czego będzie to wynikać? Część zechce zgarnąć kasę, a część pomyśli "obstawię Karabach i będę liczyć, że się słodko pomylę". Ale generalnie - jest szansa na awans i trzeba ją wykorzystać!
Polecane
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów