Jedyna taka para na Śląsku? On piłkarz, ona piłkarka ręczna!
04.07.2011
Losy sportowej pary z Chorzowa przybliżył Jacek Sroka z "Dziennika Zachodniego. Polenz wpadła Grzybowi w oko w trakcie meczu, który rozgrywała w Chorzowie jako piłkarka ręczna Piotrcovii.
- Robert Mioduszewski przed wejściem do hali mówił mi, że w drużynie gości gra taka fajna dziewczyna Kinga Polenz, ale mnie to jednym uchem wpadło i zaraz drugim wypadło, bo myślami byłem już przy naszym wieczornym spotkaniu ligowym. Dopiero w II połowie zobaczyłem, że po skrzydle biega zawodniczka, która o głowę przewyższa umiejętnościami pozostałe piłkarki, a w dodatku jest bardzo ładna. Patrz, jaka dziewczyna - powiedziałem do "Miodka", a on na to odparł: - No przecież ci o niej wcześniej mówiłem - wspomina Grzyb.
O nawiązanie kontaktu z Polenz wcale nie było łatwo. Wojtkowi pomagał Klaudiusz Sevković, prezes szczypiornistek Ruchu. Kinga długo była jednak głucha na te prośby. - Prawdę powiedziawszy nie miałam wówczas najlepszego zdania o piłkarzach - przyznaje Polenz.

Pomogło dopiero wstawiennictwo żony byłego piłkarza i trenera Polonii Bytom Dietmara Brehmera, która wówczas była kierowniczką reprezentacji piłkarek ręcznych. Szepnęła ona kilka ciepłych słów o Wojtku, a resztę Kinga znalazła w internecie wpisując w Google nazwisko Grzyb. Gdy przeczytała, że ówczesny kapitan Ruchu co roku organizuje w rodzinnych Mysłowicach charytatywny turniej dla dzieci, Wojtek zyskał w jej oczach duży plus.
Para spotkała się przelotnie na Stadionie Śląskim w listopadzie 2008 roku. Kilka dni później, wykorzystując fakt, że zgrupowanie kadry szczypiornistek w Chorzowie było dość długie, w końcu obydwoje umówili się na kawę w chorzowskim AKS-ie i to był przełom w ich znajomości.
Niedawno na świat przyszła ich córka - Amelia. Zamieszkali razem na Śląsku. Grzyb przedłużył kontrakt z Ruchem, a ona związała się ze szczypiornistkami z Chorzowa.
- Robert Mioduszewski przed wejściem do hali mówił mi, że w drużynie gości gra taka fajna dziewczyna Kinga Polenz, ale mnie to jednym uchem wpadło i zaraz drugim wypadło, bo myślami byłem już przy naszym wieczornym spotkaniu ligowym. Dopiero w II połowie zobaczyłem, że po skrzydle biega zawodniczka, która o głowę przewyższa umiejętnościami pozostałe piłkarki, a w dodatku jest bardzo ładna. Patrz, jaka dziewczyna - powiedziałem do "Miodka", a on na to odparł: - No przecież ci o niej wcześniej mówiłem - wspomina Grzyb.
O nawiązanie kontaktu z Polenz wcale nie było łatwo. Wojtkowi pomagał Klaudiusz Sevković, prezes szczypiornistek Ruchu. Kinga długo była jednak głucha na te prośby. - Prawdę powiedziawszy nie miałam wówczas najlepszego zdania o piłkarzach - przyznaje Polenz.
Pomogło dopiero wstawiennictwo żony byłego piłkarza i trenera Polonii Bytom Dietmara Brehmera, która wówczas była kierowniczką reprezentacji piłkarek ręcznych. Szepnęła ona kilka ciepłych słów o Wojtku, a resztę Kinga znalazła w internecie wpisując w Google nazwisko Grzyb. Gdy przeczytała, że ówczesny kapitan Ruchu co roku organizuje w rodzinnych Mysłowicach charytatywny turniej dla dzieci, Wojtek zyskał w jej oczach duży plus.
Para spotkała się przelotnie na Stadionie Śląskim w listopadzie 2008 roku. Kilka dni później, wykorzystując fakt, że zgrupowanie kadry szczypiornistek w Chorzowie było dość długie, w końcu obydwoje umówili się na kawę w chorzowskim AKS-ie i to był przełom w ich znajomości.
Niedawno na świat przyszła ich córka - Amelia. Zamieszkali razem na Śląsku. Grzyb przedłużył kontrakt z Ruchem, a ona związała się ze szczypiornistkami z Chorzowa.
Polecane