Jastrzębie - Tychy 3-4 k. Sobecki w pojedynkę zatrzymał gospodarzy
27.11.2009
Hokeiści GKS-u przyjechali do Jastrzębia wyjątkowo zmobilizowani. Za wszelką cenę chcieli udowodnić, że porażka przed kilkoma tygodniami z JKH była wypadkiem przy pracy. Wtedy tyszanie fatalnie zagrali zwłaszcza w pierwszej tercji. Tym razem tego błędu już nie popełnili. Na prowadzenie kapitalnym strzałem z dystansu w samo okienko wyprowadził Proszkiewicz. Chwilę później płaskie uderzenie Krzaka zaskoczyło Kosowskiego.
Wydawało się, że przyjezdni będą spokojnie kontrolowali grę, ale miejscowym udało się jeszcze w pierwszej tercji przeprowadzić świetną kontrę, którą bardzo ładnie wykorzystał Kowalówka. Skrzydłowy JKH położył na lód Sobeckiego i przerzucił "gumę" nad nim umieszczając ją w siatce. W drugiej odsłonie zespołową akcję Jastrzębia pewnym uderzeniem wykończył Danieluk. W ekipie GKS-u zrobiło się nerwowo. Efektem tego była kara meczu dla Krzaka.
Najwięcej emocji dostarczyła trzecia tercja. Gospodarzom wreszcie udało się wykorzystać grę w przewadze za sprawą Bryka. - Zagraliśmy jeden ze słabszych meczów w sezonie. Nie wiemy, co się z nami stało. Być może to zmęczenie? - zastanawiał się golkiper gości, Arkadiusz Sobecki. Emocje sięgnęły zenitu i na lodowej tafli doszło do pojedynku bokserskiego, który stoczyli Sokół i Kiełbasa. Po chwili do wyrównania doprowadził Garbocz. - Gdyby nie błąd dobrze grającego Byrka, mogliśmy zwyciężyć - żałował trener JKH, Wojciech Matczak. Choć obie drużyny miały okazje na zdobycie decydującej bramki, to wynik nie uległ już zmianie.
Spotkanie rozstrzygnęło się w rzutach karnych. Sobecki trzykrotnie obronił strzał gospodarzy, a wygraną GKS-owi dało trafienie Gonery, który posłał krążek do bramki między parkanami Wąsika. - Przegraliśmy mecz z Arkiem Sobeckim. Wąsik po raz trzeci dostał szansę w karnych i spisał się znów znakomicie, ale z takim rywalem trudno było mu wygrać - ocenił Matczak. - To naszemu golkiperowi drużyna musi podziękować za zdobycie dwóch punktów - dodał trener tyszan, Jan Vavreczka.
Przed spotkaniem mało kto spodziewał się, że jastrzębianie zawieszą GKS-owi tak wysoko poprzeczkę. - Pokazaliśmy charakter. Ten pojedynek jest optymistycznym prognostykiem na przyszłość - podsumował kapitan JKH, Grzegorz Piekarski.
Wydawało się, że przyjezdni będą spokojnie kontrolowali grę, ale miejscowym udało się jeszcze w pierwszej tercji przeprowadzić świetną kontrę, którą bardzo ładnie wykorzystał Kowalówka. Skrzydłowy JKH położył na lód Sobeckiego i przerzucił "gumę" nad nim umieszczając ją w siatce. W drugiej odsłonie zespołową akcję Jastrzębia pewnym uderzeniem wykończył Danieluk. W ekipie GKS-u zrobiło się nerwowo. Efektem tego była kara meczu dla Krzaka.
Najwięcej emocji dostarczyła trzecia tercja. Gospodarzom wreszcie udało się wykorzystać grę w przewadze za sprawą Bryka. - Zagraliśmy jeden ze słabszych meczów w sezonie. Nie wiemy, co się z nami stało. Być może to zmęczenie? - zastanawiał się golkiper gości, Arkadiusz Sobecki. Emocje sięgnęły zenitu i na lodowej tafli doszło do pojedynku bokserskiego, który stoczyli Sokół i Kiełbasa. Po chwili do wyrównania doprowadził Garbocz. - Gdyby nie błąd dobrze grającego Byrka, mogliśmy zwyciężyć - żałował trener JKH, Wojciech Matczak. Choć obie drużyny miały okazje na zdobycie decydującej bramki, to wynik nie uległ już zmianie.
Spotkanie rozstrzygnęło się w rzutach karnych. Sobecki trzykrotnie obronił strzał gospodarzy, a wygraną GKS-owi dało trafienie Gonery, który posłał krążek do bramki między parkanami Wąsika. - Przegraliśmy mecz z Arkiem Sobeckim. Wąsik po raz trzeci dostał szansę w karnych i spisał się znów znakomicie, ale z takim rywalem trudno było mu wygrać - ocenił Matczak. - To naszemu golkiperowi drużyna musi podziękować za zdobycie dwóch punktów - dodał trener tyszan, Jan Vavreczka.
Przed spotkaniem mało kto spodziewał się, że jastrzębianie zawieszą GKS-owi tak wysoko poprzeczkę. - Pokazaliśmy charakter. Ten pojedynek jest optymistycznym prognostykiem na przyszłość - podsumował kapitan JKH, Grzegorz Piekarski.
Polecane
Polska Hokej Liga
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów