Jastrzębie - Naprzód 8-0. Dla JKH sezon mógłby się już zakończyć

13.09.2009
Hokeiści Jastrzębia rozgromili na inaugurację ekipę Naprzodu Janów i zostali pierwszym liderem PLH. - Szkoda tylko, że to początek sezonu, a nie koniec - uśmiechał się trener Alesz Tomaszek.
Początek spotkania nie wskazywał, że gospodarze zwyciężą aż tak wysoko. Co więcej, to przyjezdni sprawiali lepsze wrażenie. Hokeiści JKH obudzili się dopiero grając drugi raz w osłabieniu. Dąbkowski wykorzystał błąd defensywy przechwytując krążek na środku tafli i pognał sam na Elżbieciaka. Golkiper janowian był bez szans i fani GKS-u cieszyli się z prowadzenia.

Chwilę później skuteczną dobitką prowadzenie podwyższył Kiełbasa i goście zaczynali tracić ochotę do gry. Druga tercja rozpoczęła się od bramki Górnego, a następnie mieliśmy serię kar z obu stron. Podopieczni Alesza Tomaszka rozkręcali się z minuty na minutę. Efektem tego była koronkowa akcja zespołu, którą trafieniem do siatki zakończył Danieluk.

Drużynie Janowa wychodziło tego dnia niewiele. Jeśli już stwarzali sobie okazje bramkowe, to nie trafiali w światło bramki, albo świetnymi interwencjami popisywał się bramkarz JKH, Kosowski, który sezon zaczął od czystego konta.

Ostatnia odsłona to popis strzelecki gospodarzy. Gdy na nieco ponad 10 minut przed końcem gola na 6-0 strzelił Danieluk, doszło do zmiany bramkarza w zespole z Janowa. Elżbieciaka zastąpił Jakubowski, ale niewiele to dało. Drugi golkiper Naprzodu nie "powąchał" nawet krążka, a już musiał wyciągać go z siatki.

Przyjezdnych dobili Zdrahal ze Zdenkiem. Jastrzębie zostało pierwszym liderem nowego sezonu PLH. - Nie chcieliśmy zawieść naszych kibiców podczas tej inauguracji i to nam się udało. Jedynie w pierwszej tercji zjadły nas nerwy - powiedział po spotkaniu hokeista JKH, Bartek Dąbkowski.

Konferencja prasowa

Jaroslav Lehocky (Trener Naprzodu): Wynik mówi sam za siebie. Na piątkowym treningu dwaj nasi obrońcy doznali kontuzji. Do Jastrzębia jechaliśmy więc z trzema defensorami. W ogóle nasza kadra liczyła tylko 17 zawodników. To, co działo się w naszym klubie wyraźnie odbiło się na grze.

Alesz Tomaszek (trener JKH): Miałem obawy, czy ta sytuacja w Janowie zbytnio nie rozluźni moich zawodników. Tylko pierwsza tercja była nerwowa. Wynik znakomity. Szkoda tylko, że to początek sezonu, a nie koniec.
autor: Sebastian Skierski

Przeczytaj również