Jastrzębie - Naprzód 2-1. Trener Jastrzębskiego przyniósł szczęście
06.12.2009
Na niedzielnym pojedynku na trybunach pojawił się szkoleniowiec Jastrzębskiego Węgla, Roberto Santilli, wraz z rodziną. - Byłem już na hokeju w Jastrzębiu przed dwoma laty. To zupełnie inna dyscyplina niż siatkówka. Nie jest grą dla grzecznych chłopców. W hokeju jest dużo ostrej walki - ocenił Włoch.
Spotkanie porywające jednak nie było, a o pierwszej odsłonie można napisać tyle, że pod jej koniec goście wyszli na prowadzenie. Zdenek stracił krążek przy bandzie, Jóźwik podał go do zza bramki do Gryca, który trafił w samo okienko.
W następnych 20. minutach na lodowej tafli błyszczeli zwłaszcza bramkarze obu zespołów. Szczególnie na dobrym występie zależało Jakubowskiemu, który w poprzednim sezonie bronił barw jastrzębian. Pokonał go dopiero Zdenek, który po podaniu Lipiny wykorzystał grę w przewadze. Wcześniej kilka razy swój zespół uratował Kosowski, który bronił JKH wybroniło też sytuację, gdy grało w podwójnym osłabieniu.
Jeszcze więcej okazji do wykazania się miał golkiper Naprzodu, który wygrał kilka pojedynków sam na sam. Gospodarze nie wykorzystali nawet szansy, gdy jechali we dwóch na Jakubowskiego. Lipina nie chciał podawać do Zdrahala i sam próbował zdobyć bramkę. Uderzył dwukrotnie, ale bez skutku. - Myślę jednak, że skończy się zwycięstwem Jastrzębia - przewidywał Santilli.
Szkoleniowiec Jastrzębskiego miał rację, choć wszystko wskazywało na dogrywkę. Zwycięskiego gola dla miejscowych zdobył Kąkol. Kulas podał mu "gumę" zza bramki, a Kąkol z bliska pokonał bramkarza janowian. - Mieliśmy kilka dobrych okazji w trzeciej tercji i powinniśmy byli zwyciężyć. Gospodarze wyprowadzili jedną kapitalną kontrę, która zaważyła o wyniku. Przegraliśmy mecz o sześć punktów - podsumował golkiper Naprzodu, Piotr Jakubowski.
Konferencja prasowa
Jaroslav Lehocky (trener Naprzodu): Po udanej pierwszej tercji pozwoliliśmy przeciwnikowi złapać rytm. Nie wykorzystaliśmy przewag pięciu na trzech i pięciu na czterech. Wiadomo było, że kto strzeli gola w ostatniej tercji ten wygra. Jeden gol na wyjeździe to słaby dorobek.
Jacek Chrabański (drugi trener JKH): W pierwszej tercji daliśmy pograć przeciwnikowi. Później było więcej zaangażowania. Bardzo cieszy wygrana, bo wszystkie znaki wskazują, że z Janowem będziemy walczyć o te jedno miejsce wyżej. Bezpośrednie starcia mają bardzo duże znaczenie.
Spotkanie porywające jednak nie było, a o pierwszej odsłonie można napisać tyle, że pod jej koniec goście wyszli na prowadzenie. Zdenek stracił krążek przy bandzie, Jóźwik podał go do zza bramki do Gryca, który trafił w samo okienko.
W następnych 20. minutach na lodowej tafli błyszczeli zwłaszcza bramkarze obu zespołów. Szczególnie na dobrym występie zależało Jakubowskiemu, który w poprzednim sezonie bronił barw jastrzębian. Pokonał go dopiero Zdenek, który po podaniu Lipiny wykorzystał grę w przewadze. Wcześniej kilka razy swój zespół uratował Kosowski, który bronił JKH wybroniło też sytuację, gdy grało w podwójnym osłabieniu.
Jeszcze więcej okazji do wykazania się miał golkiper Naprzodu, który wygrał kilka pojedynków sam na sam. Gospodarze nie wykorzystali nawet szansy, gdy jechali we dwóch na Jakubowskiego. Lipina nie chciał podawać do Zdrahala i sam próbował zdobyć bramkę. Uderzył dwukrotnie, ale bez skutku. - Myślę jednak, że skończy się zwycięstwem Jastrzębia - przewidywał Santilli.
Szkoleniowiec Jastrzębskiego miał rację, choć wszystko wskazywało na dogrywkę. Zwycięskiego gola dla miejscowych zdobył Kąkol. Kulas podał mu "gumę" zza bramki, a Kąkol z bliska pokonał bramkarza janowian. - Mieliśmy kilka dobrych okazji w trzeciej tercji i powinniśmy byli zwyciężyć. Gospodarze wyprowadzili jedną kapitalną kontrę, która zaważyła o wyniku. Przegraliśmy mecz o sześć punktów - podsumował golkiper Naprzodu, Piotr Jakubowski.
Konferencja prasowa
Jaroslav Lehocky (trener Naprzodu): Po udanej pierwszej tercji pozwoliliśmy przeciwnikowi złapać rytm. Nie wykorzystaliśmy przewag pięciu na trzech i pięciu na czterech. Wiadomo było, że kto strzeli gola w ostatniej tercji ten wygra. Jeden gol na wyjeździe to słaby dorobek.
Jacek Chrabański (drugi trener JKH): W pierwszej tercji daliśmy pograć przeciwnikowi. Później było więcej zaangażowania. Bardzo cieszy wygrana, bo wszystkie znaki wskazują, że z Janowem będziemy walczyć o te jedno miejsce wyżej. Bezpośrednie starcia mają bardzo duże znaczenie.
Polecane
Polska Hokej Liga
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów