Janusz Dziedzic: Myśleliśmy, że już znaleźliśmy tę receptę

03.11.2010
- Każdy z nas musi sobie zadać pytanie, czy stać go na to, żeby udźwignąć ciężar gry o coś więcej - podkreśla Janusz Dziedzic, zawodnik będącego już w strefie spadkowej I ligi GKS-u Katowice.
Dwa miesiące minęły już od momentu, gdy na Bukowej - dosłownie chwilę przed zamknięciem okna transferowego - dokonano małej rewolucji. Co przyniosła? - Wszyscy widzimy, że zespół zanotował progres - przekonuje Janusz Dziedzic, jeden z tych, którzy właśnie wtedy dołączyli do drużyny. Mowa jednak tylko o progresie w grze, który bez poparcia w wynikach za wiele wart nie jest. Tym bardziej teraz, kiedy GieKSa obsunęła się już do strefy spadkowej...

- Gdy tu przychodziłem, sytuacja nie była za wesoła, ale nie miałem wątpliwości, że marsz w górę tabeli będzie tylko kwestią czasu. Zwłaszcza że we wszystkich meczach potrafiliśmy narzucić rywalom swój styl gry. Problem w tym, że niezmiennie brakuje nam szczęścia i takiej dojrzałości - stwierdza Dziedzic. - Nas naprawdę stać na to, by odgrywać w tej lidze kluczową rolę. I w przerwie niedzielnego meczu z ŁKS-em myśleliśmy, że znaleźliśmy już tę receptę na nasze kłopoty. Tymczasem znowu skończyło się ładną porażką... - rozkłada ręce.

Co trzeba zatem zrobić? - Każdy z nas musi sobie zadać pytanie, czy stać go na to, żeby udźwignąć ciężar gry o coś więcej. Nie wolno nam myśleć o tym, żeby jakoś tam dotrwać do końca tej rundy. Musimy podejść do tego profesjonalnie. W innym przypadku bylibyśmy nie fair wobec kibiców. Oni przychodzą przecież oglądać GKS efektowny i efektywny - dodaje 30-latek.
autor: KAM

Przeczytaj również