Jan Furtok zrezygnował z funkcji prezesa GKS-u Katowice
23.06.2009
Obecnie katowickim klubem zarządza Stowarzyszenie Sympatyków GKS-u Katowice, którego prezesem od czterech lat był Jan Furtok. Dziś odbędzie się zebranie zarządu, na którym legenda klubu złoży pisemną rezygnację. Powód? - Mam pewność, że możliwości stowarzyszenia wyczerpały się i w takim układzie nie da się zbudować mocnego zespołu. Istnieje wręcz zagrożenie, że drużyna nie przystąpi do nowego sezonu. Ja nie mam już sił budować wszystkiego od nowa i żebrać o tysiąc złotych na witaminy. Jestem zmęczony - argumentował.
Jego decyzję zmotywował również fakt, że firma Centrozap w osobie byłego napastnika widzi prezesa spółki, która miałaby przejąć klub, jeśli dojdzie do porozumienia ze stowarzyszeniem. Na razie do tego daleko daleko. Kibice, wchodzący w skład stowarzyszenia, obawiają się oddać prawa do herbu i nazwy inwestorowi. - Sam przyciągnąłem tę firmę. Ostatnio z tego powodu byłem po dwóch stronach barykady, między młotem a kowadłem. Informacja, że miałbym zostać prezesem spółki tylko mi zaszkodziła - stwierdził Furtok, którego decyzja spotkała się z pełnym zrozumieniem prezydenta miasta Katowice. - Przecież prezes odpowiadał dotąd za klub swoim prywatnym majątkiem! Będąc w tym położeniu, postąpiłbym identycznie - zapewnił Piotr Uszok.
Nim Furtok złożył publiczną rezygnację ze stanowiska "sternika" i bycia członkiem zarządu, miasto Katowice poinformowało, że zakręca kurek z pieniędzmi, które od lutego płynęły z ratusza na Bukową. W tym czasie GKS na mocy porozumienia z Urzędem Miasta otrzymał wsparcie blisko 2 milionów złotych (705 tysięcy z miasta oraz 1,2 mln z MPGK w zamian za reklamę ). Dzięki temu na bieżąco regulował bieżące zobowiązania, w tym pensje i premie dla piłkarzy. Władze klubu zobowiązały się do uregulowania zaległości wobec Urzędu Skarbowego i ZUS-u (pozostało do spłacenia odpowiednio 160 tysięcy zł i 116 tysięcy zł), a także znalezienia sponsora strategicznego i edukacji kibiców, a w szczególności działania wymierzone w grafficiarzy.
- Te zobowiązania nie zostały wypełnione. Dlatego klub nie otrzyma dodatkowej pomocy finansowej z Urzędu Miasta oraz spółek komunalnych - oznajmił Piotr Uszok. Prezydent miał przede wszystkim pretensje co do dewastacji miasta przez kibiców i faktu, że GKS uczynił zbył mało, aby to zjawisko ograniczyć. Co ze sposobem wydawania miejskich pieniędzy, nad czym czuwał przedstawiciel UM, jako członek zarządu klubu? - Jestem z niego zadowolony - odpowiedział Uszok. Jan Furtok skwitował, że były poczynione różne działania, ale nie wszystko udało się istotnie wcielić w życie.
Zdrowie GKS-u Katowice można zatem określić, jako pacjenta w stanie stabilnym, lecz bez dostępu do nowych środków, znów będzie ono poważnie zagrożone. Lekiem mogą być pieniądze Centrozapu.
Jego decyzję zmotywował również fakt, że firma Centrozap w osobie byłego napastnika widzi prezesa spółki, która miałaby przejąć klub, jeśli dojdzie do porozumienia ze stowarzyszeniem. Na razie do tego daleko daleko. Kibice, wchodzący w skład stowarzyszenia, obawiają się oddać prawa do herbu i nazwy inwestorowi. - Sam przyciągnąłem tę firmę. Ostatnio z tego powodu byłem po dwóch stronach barykady, między młotem a kowadłem. Informacja, że miałbym zostać prezesem spółki tylko mi zaszkodziła - stwierdził Furtok, którego decyzja spotkała się z pełnym zrozumieniem prezydenta miasta Katowice. - Przecież prezes odpowiadał dotąd za klub swoim prywatnym majątkiem! Będąc w tym położeniu, postąpiłbym identycznie - zapewnił Piotr Uszok.
Nim Furtok złożył publiczną rezygnację ze stanowiska "sternika" i bycia członkiem zarządu, miasto Katowice poinformowało, że zakręca kurek z pieniędzmi, które od lutego płynęły z ratusza na Bukową. W tym czasie GKS na mocy porozumienia z Urzędem Miasta otrzymał wsparcie blisko 2 milionów złotych (705 tysięcy z miasta oraz 1,2 mln z MPGK w zamian za reklamę ). Dzięki temu na bieżąco regulował bieżące zobowiązania, w tym pensje i premie dla piłkarzy. Władze klubu zobowiązały się do uregulowania zaległości wobec Urzędu Skarbowego i ZUS-u (pozostało do spłacenia odpowiednio 160 tysięcy zł i 116 tysięcy zł), a także znalezienia sponsora strategicznego i edukacji kibiców, a w szczególności działania wymierzone w grafficiarzy.
- Te zobowiązania nie zostały wypełnione. Dlatego klub nie otrzyma dodatkowej pomocy finansowej z Urzędu Miasta oraz spółek komunalnych - oznajmił Piotr Uszok. Prezydent miał przede wszystkim pretensje co do dewastacji miasta przez kibiców i faktu, że GKS uczynił zbył mało, aby to zjawisko ograniczyć. Co ze sposobem wydawania miejskich pieniędzy, nad czym czuwał przedstawiciel UM, jako członek zarządu klubu? - Jestem z niego zadowolony - odpowiedział Uszok. Jan Furtok skwitował, że były poczynione różne działania, ale nie wszystko udało się istotnie wcielić w życie.
Zdrowie GKS-u Katowice można zatem określić, jako pacjenta w stanie stabilnym, lecz bez dostępu do nowych środków, znów będzie ono poważnie zagrożone. Lekiem mogą być pieniądze Centrozapu.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku