Jan Furtok: Cieszę się, że Lewandowski pobija rekordy

02.10.2013
Jan Furtok w 188 meczach w Bundeslidze zdobył dla Hamburgera SV i Eintrachtu Frankfurt 60 bramek. W miniony weekend wyczyn byłego napastnika GieKSy powtórzył Robert Lewandowski.

Jeden z najlepszych piłkarzy w historii GKS-u Katowice, w siedmiu sezonach Bundesligi na przełomie lat 80. i 90. zdobył w 188 występach 60 goli. A wszystko to w barwach Hamburgera SV i Eintrachtu Frankfurt. Dopiero teraz dogonił go napastnik Borussii Dortmund Robert Lewandowski, który w miniony weekend po 105 występach w lidze niemieckiej ma tyle samo bramek i jest niemal pewne, że na tym jego licznik się nie zatrzyma. - Robert Lewandowski jest dobrym zawodnikiem. Trafił do solidnej drużyny i w trzech sezonach praktycznie mnie pobił. Musieliśmy jednak czekać na to 21 lat. Kibicuję Robertowi i dobrze, że nasz rodak robi furorę w Bundeslidze. My, Polacy musimy trzymać się razem. Obcokrajowców nie zawsze tam tolerują , ale nam się udało, z czego się bardzo cieszę - mówi Jan Furtok.

Teraz znów polski napastnik jest na ustach nie tylko polskich kibiców i dziennikarzy, ale także tych w kraju naszych zachodnich sąsiadów. Były piłkarz GieKSy stara się przybliżyć, jak wtedy strzelało się gole w jednej z najsilniejszych lig piłkarskich na świecie. - Niemiecka liga jest specyficzna i zawsze trudna. Pamiętam, że jak ja grałem, to trener był selekcjonerem. Na każdym treningu trzeba było go do siebie przekonać, panowała ogromna konkurencja. Zawsze czułem oddech 2-3 zawodników na plecach, którzy też chcieli grać. I nie był to byle kto, bo m.in. Oliver Bierhoff, który był młody, ale już wtedy prezentował dobry poziom. Gra się zmieniła, jak ja grałem w Bundeslidze, to miałem jednego przeciwnika na plecach. W każdym meczu wiedziałem, przeciwko komu będę grał i już trzy dni przed kolejką ligową myślałem o tym, jak się przygotować pod danego obrońcę. Teraz, przeciwko Robertowi przeciwnicy grają w linii. Nie wiem czy trudniejsze, czy łatwiejsze, ale na pewno nie ma lekko - przekonuje świetny przed laty napastnik.

Choć zasłużony piłkarz dawno temu zawiesił już buty na kołku, miał okazję znów pojawić się na meczu Bundesligi. Tym razem jednak w innej roli. Spotkał się ze swoim następcą w Niemczech. - Nie mam kontaktu na co dzień z Lewandowskim, ale w Niemczech spotkaliśmy się i rozmawialiśmy. Byłem w Dortmundzie na meczu, jak strzelił dwudziestą bramkę. Cieszę się, że pobija rekordy, to dla nas wszystkich fajna sprawa - podkreśla legenda GKS-u.

źródło: gkskatowice.eu

Przeczytaj również