Jan Furtok: CentroPromSport w GKS-ie? Zaczekajmy na audyt

30.04.2010
Symbol GKS-u Katowice od kilku tygodni jest tylko obserwatorem piłkarskich rozgrywek. Najpierw sam zrezygnował z funkcji prezesa przy Bukowej, potem krótko trwała jego przygoda z kadrą.
Dyrektorem reprezentacji był właściwie tylko podczas zgrupowania zespołu Franciszka Smudy w Tajlandii. Co zatem robi dziś Jan Furtok? - Nadal jestem blisko piłki. Jeżdżę i oglądam mecze. Ale faktem jest, że trochę brakuje tych emocji i jeszcze bliższego kontaktu z murawą - przyznaje 48-latek, który najbaczniej śledzi oczywiście losy swojego GKS-u Katowice.

I ma powody do dumy. - Serce rośnie, kiedy się patrzy na tych chłopaków. Pokazują, że potrafią grać w piłkę. Otrzymali szansę w I lidze i wykorzystali ją. Na tym polega magia tego zespołu, że każdy ma w nim coś do udowodnienia. Nie ma gwiazd, a jest kolektyw. Oby tylko nikt nie wpadł w samozadowolenie - przestrzega Furtok, który z funkcji prezesa GKS-u zrezygnował prawie rok temu. Jego miejsce zajął Marek Worach. Na na kilka miesięcy. Do akcji wkroczył kurator.

- Już gdy byłem prezesem, klub miał problemy finansowe. Dobrze się stało, że miasto weszło w jego struktury. Pozostaje liczyć, że GKS znajdzie wreszcie sponsora - mówi Furtok, będący nadal we władzach spółki CentroPromSport S.A. Była ona przed rokiem zainteresowana przejęciem klubu z Bukowej. Negocjacje jednak zerwano. Czy teraz jest szansa na ich wznowienie? - Nie było ostatnio takiego tematu, ale porozmawiać zawsze można. Zaczekajmy jednak najpierw na to, co wykaże audyt zlecony przez kuratora - zaznacza Furtok.

Gdy ta czynność zostanie zakończona, dowiemy się dokładnie, jakie długi ma klub z Katowic.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również