"Jaką ja miałbym mieć tu presję, skoro chcę grać kiedyś zagranicą?"

27.09.2010
- Rafał Sadowski? Rośnie nam świetny zawodnik, z którego klub będzie miał ogromny pożytek. Taki diamencik do oszlifowania - przekonuje Wojciech Stawowy, szkoleniowiec GKS-u Katowice.
Od momentu kapitalnego gola Rafała Sadowskiego w starciu z GKP Gorzów Wielkopolski, którego - za sprawą telewizyjnej transmisji - widzieli kibice w całej Polsce, minęły już ponad dwa tygodnie. Ale w minioną sobotę, przy okazji meczu z Kolejarzem Stróże, skrzydłowy GieKSy nieco sobie tamte chwile przypomniał. - Messi! Messi! - katowiccy fani znów nagrodzili go porównaniem do słynnego Argentyńczyka. Sadowski był motorem napędowym GKS-u.

- Myślę, że ta cała wrzawa, jaka się zrobiła, dobrze na mnie wpłynęła. To przecież coś, o czym jako mały chłopak zawsze marzyłem - mówi 21-latek. - Staram się po prostu podnosić swoje możliwości. Nie wariuję, a jakichś sms-ów od fanek też nie dostaję. Tylko rodzina dzwoni po parę razy dziennie - śmieje się pomocnik katowiczan. A presja? - Jest, ale pozytywna. Kibice, światła, super murawa...To wszystko sprawia, że aż chce się grać. Zresztą, jaką ja mam mieć presję w I lidze, skoro chcę występować w ekstraklasie, a potem zagranicą? Nie oznacza to, że nie może mi się przytrafić jakiś spadek formy. Żaden z nas nie jest w końcu maszyną, więc czasem może coś nie pyknąć - dodaje.

Na razie jednak jego notowania u trenera Wojciecha Stawowego stoją bardzo wysoko. - Rafał jest ukierunkowany typowo na grę ofensywną, a ja nie zabijam w nim tego, co jest jego największym atutem, a więc przebojowości, gry jeden na jeden. Trzeba go tylko jeszcze poukładać defensywnie. Rośnie nam świetny zawodnik, z którego GKS będzie miał ogromny pożytek. Taki diamencik do oszlifowania - przekonuje szkoleniowiec GieKSy.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również