Jak poradzą sobie ze zmęczeniem? Ruch walczy o finał Pucharu Polski!

04.05.2010
- Może to dobrze, że musimy jechać do Szczecina po zwycięstwo? Bo jesteśmy w pełni skupieni. Wierzę... Ba! Wiem, że pokonamy Pogoń - przekonuje Andrzej Niedzielan, napastnik Ruchu.
"Niebiescy" życzyli sobie, aby w półfinale zmierzyć się z Pogonią. Awans mieli sobie zapewnić już przy Cichej. Stworzyli mnóstwo sytuacji, a... zremisowali 1-1! Bramkowo w dodatku, co sprawiło, że się oddalili od finału. - Mieliśmy bardzo wiele okazji do strzelenia gola. Każda kolejna chyba usypiała naszą czujność i dlatego tak się skończyło - ocenia Niedzielan, który tamto spotkanie oglądał z boku. Dziś już będzie mógł wyjść na murawę. Podobnie jak Marcin Zając. Waldemar Fornalik do Szczecina zabrał wczoraj wszystko to, co ma najlepsze. Wrócił do kadry Rafał Grodzicki. "Niebiescy" do Chorzowa wrócą dopiero w sobotę, bo na północy zostaną aż do piątkowego starcia w lidze z Jagiellonią w Białymstoku.

Pytanie, jak Ruch poradzi sobie z napiętym grafikiem. Przecież w sobotę zagrał z Legią. Niedziela stała pod znakiem masażów i regeneracji, zaś w poniedziałek był czas tylko na rozruch i udanie się w podróż. - Jesteśmy bardzo dobrze przygotowani do sezonu. W dodatku nasz sztab szkoleniowy odpowiednio szafuje siłami każdego z zawodników - chwali Grzegorz Baran. Stąd takie niespodzianki w składzie na ostatni mecz z Legią Warszawa. Na ławce usiadł Artur Sobiech. - Muszę regulować obciążenia - mówi Waldemar Fornalik. - Czy wytrzymamy to tempo? Życie da odpowiedź. Chłopcy po spotkaniu z Legią ciężko dyszeli - dodał szkoleniowiec.

Wojciech Grzyb na kwadrans przed końcem sobotniego meczu sam poprosił o zmianę. Skurcze łapały Ariela Jakubowskiego. - Brakowało nam już sił w końcowych 10 minutach, ale wtedy pomogli nam kibice. Stworzyli fantastyczną atmosferę, podnosili nas z murawy swoim dopingiem. Należą się im duże słowa pochwały - podkreśla Baran. Również do Szczecina wybrała się niemała grupa fanów ze Śląska. Liczą oni, że ich ulubieńcy tak, jak przed rokiem, awansują do finału, lecz tym razem się poprawią i powtórzą osiągnięcie z 1996 roku, kiedy po raz ostatni sięgnęli po Puchar Polski.

- Spokojnie. Finał jest tylko prawdopodobny, bo przed nami dzisiaj bardzo ciężki mecz. Najpierw musimy wygrać z Pogonią, aby myśleć o Bydgoszczy - zaznacza trener Fornalik. Perspektywa tego spotkania sprawia jednak, że i o... regenerację łatwiej! - Po takim spotkaniu jak to z Legią, od razu nazajutrz chciałbym rozegrać kolejny mecz - śmieje się Maciej Sadlok. - Nie możemy narzekać na terminarz. Na całym świecie zespoły grają co trzy dni i jest to normalne - kwituje.

"Niebiescy" muszą w Szczecinie wygrać lub zremisować wynikiem wyższym niż stan 1-1.

Pogoń Szczecin - Ruch Chorzów
wtorek, 17:45
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również