"Ja uważam, że układy dalej są w polskiej piłce. I w ekstraklasie i w I lidze"

29.05.2013
- GKS Katowice w tym składzie na pewno nie powalczy za rok o awans. Tam trzeba dobrego pomocnika i napastnika - mówi Gerard Rother, załamany poziomem także innych śląskich klubów.
Gerard Rother jest z GKS-em Katowice od samego początku jego istnienia. To on był kapitanem drużyny z Bukowej i strzelcem pierwszego gola w historii występów klubu w europejskich pucharach. Uczynił to zresztą nie byle gdzie, bo na Camp Nou przeciwko Barcelonie. Dziś taka wizja to jakaś abstrakcja. 71-letni Rother dalej jednak przychodzi na stadion I-ligowca. - Naturalnie. Dalej śledzę losy GieKSy. Byłem na ostatnim meczu z Arką Gdynia. Wrażenia? Nie najlepsze. Po ostatnich dobrych wynikach na wyjazdach, myślałem, że wygrają, a tu się dali zaskoczyć - ubolewa były gracz francuskiego US Boulogne.

Generalnie jednak uważa, że GKS idzie w dobrym kierunku. - W tej rundzie na pewno jest poprawa. Grają lepiej. Gdyby po jesieni mieli więcej punktów, byłaby nawet szansa walczyć o awans do ekstraklasy - podkreśla. Jednocześnie uważa jednak, że ten sam zespół w przyszłym roku znów nie będzie się bił o elitę. - W tym składzie na pewno nie, bo widać, że w tej drużynie są .mankamenty. Jak grają, tak grają, ale tam by trzeba było dwóch zawodników - dobrego pomocnika i napastnika. W przyszłym roku jest 50-lecie. Myślałem, że uda się awansować, ale będzie bardzo ciężko. Muszą się dobrze przygotować, bo ja zawsze podkreślam, że jak się jesienią nie zrobi dużo punktów, to na wiosnę nie ma już czego szukać - twierdzi.

Nie sądzi jednak, by problemem miało być odejście Denissa Rakelsa. Dlaczego? GieKSa powinna bowiem sięgnąć do grup młodzieżowych. - W tym klubie zawsze byli dobrzy juniorzy. Teraz też są, tyle, że oni idą do innych klubach i tam poczynają sobie całkiem udanie. Wiele razy mówiłem działaczom, że GKS powinien współpracować z Rozwojem. Tam jest tylu dobrych zawodników, ale oni idą świat, a GieKSa dalej jest nisko. Trzeba włożyć trochę pieniędzy i czerpać pożytek z graczy Rozwoju i innych śląskich klubów. Widzi pan, co się dzieje z Ruchem Chorzów, Górnikiem Zabrze? Tam, gdzie nie ma wychowanków, tak się kończy - zaznacza Rother.

Dziś przed zawodnikami Rafała Góraka wyjazdowe spotkanie z Olimpią Grudziądz. Według naszego rozmówcy, takie spotkania nie są dla piłkarzy łatwe. - Utrzymanie już jest, awansu nie będzie. Kibice, jak coś się nie uda, zaraz myślą, że mecz był sprzedany. Zresztą, ja uważam, że w ekstraklasie, w I lidze dalej są układy. Widzi pan, co wyprawiają śląskie zespoły w najwyższych ligach? Przecież to jest niemożliwe! Z Adamem Nawałką na razie nie rozmawiałem, bo nie miałem przyjemności go spotkać, ale żeby przy takim trenerze Górnik miał na wiosnę tyle porażek, tracił takie bramki?! Górnik mógł śmiało grać w pucharach... - akcentuje wychowanek Rapidu Wełnowiec.

Podobnie jak o Nawałce, Rother pozytywnie myśli o trenerze Góraku, który miał w GieKSie trudne początki. - Ale teraz jest lepiej. Rozmawiałem z nim na "Złotych Bukach" i on mi mówił, że w tej rundzie GKS nie przegra meczu. Ja mu na to odpowiedziałem: "Trenerze, tak nigdy nie można mówić, bo piłka jest piłką". Przecież nie ma zespołu, który by nie przegrywał. Jasne, są wyjątki jak Barcelona czy teraz Bayern, ale nie można porównywać ich zawodników do tych z GieKSy, bo to jest absurd - mówi legenda klubu z Bukowej.

Mimo że jakość piłkarzy nie jest najlepsza, Rother dalej chętnie, a nie z przyzwyczajenia, chodzi na stadion. - To w końcu śląski klub, a ja byłem w nim od początku. Od 1959 roku jestem związany z Rapidem, a później z GKS-em. Jestem w tej chwili najstarszym zawodnikiem, który tam grał. Jak mógłbym się nie interesować? - kończy pan Gerard Rother.

Olimpia Grudziądz - GKS Katowice
środa, 17:00
Sędzia Wojciech Krztoń (Olsztyn).
autor: Michał Trela

Przeczytaj również