Izvolt: Posmakowaliśmy pucharów i teraz jesteśmy ich głodni!
26.07.2013
Stąd zrozumiały niedosyt Słowaka. Choć jak sam zaznacza - to dopiero początek "Europy" w Gliwicach. - Zagraliśmy dobry mecz, ale dla nas to nic teraz nie znaczy. Przegraliśmy i tego nie można podważyć, ale jesteśmy głodni tych pucharów. Zasmakowaliśmy w tym i wiemy, do czego chcemy dążyć. Jestem przekonany, że w przyszłym sezonie - jak dane nam będzie wystąpić w Europie - pokażemy jeszcze więcej, niż w bieżącej kampanii, bo to jest naszą ambicją - mówi Słowak.
Konfrontacja gliwickiej piłki z zagraniczną okazała się być dosyć bolesna. W dwumeczu "Niebiesko-czerwoni" raz przegrali, a raz zremisowali. Bilans bramkowy wynosi 3-4. - Zagranicą jest całkiem inna gra. Szybsza, oparta na technice. Zobaczyliśmy, że w Azerbejdżanie też są kluby, które należy szanować, bo w swoich kadrach mają solidnych piłkarzy. I to nie przypadek, że ten zespół regularnie gra w europejskich pucharach - dodaje Izvolt.
Tylko czy personalnie Piasta faktycznie odstawał od Azerów? - Wydaje mi się, że to byli tacy sami gracze, jak my. Jasne, mieli dwóch ponadstandardowych zawodników, ale generalnie był to bardzo zbliżony piłkarski poziom. W kilku elementach okazali się lepsi, ale też mieli słabsze strony, w których z kolei my górowaliśmy - kontynuował.
Odpadnięcie z pucharów w Gliwicach stało się faktem. Ale nikt w Polsce nie może zarzucić graczom Piasta, że ci odpuścili sobie godne reprezentowanie "Biało-czerwonych" w Europie. - Wydaje mi się, że zagrałem dobry mecz, ale nie tylko ja. Przecież chłopaki oddali serca, walczyliśmy jak lwy, ale ostatecznie czegoś zabrakło. I chyba właśnie tego można żałować - że zabrakło "czegoś". Szczęścia, sił, nie wiem. Przecież była poprzeczka, potem opcja karnych. A skończyło się na golu Karabachu... - wspomina.
Konfrontacja gliwickiej piłki z zagraniczną okazała się być dosyć bolesna. W dwumeczu "Niebiesko-czerwoni" raz przegrali, a raz zremisowali. Bilans bramkowy wynosi 3-4. - Zagranicą jest całkiem inna gra. Szybsza, oparta na technice. Zobaczyliśmy, że w Azerbejdżanie też są kluby, które należy szanować, bo w swoich kadrach mają solidnych piłkarzy. I to nie przypadek, że ten zespół regularnie gra w europejskich pucharach - dodaje Izvolt.
Tylko czy personalnie Piasta faktycznie odstawał od Azerów? - Wydaje mi się, że to byli tacy sami gracze, jak my. Jasne, mieli dwóch ponadstandardowych zawodników, ale generalnie był to bardzo zbliżony piłkarski poziom. W kilku elementach okazali się lepsi, ale też mieli słabsze strony, w których z kolei my górowaliśmy - kontynuował.
Odpadnięcie z pucharów w Gliwicach stało się faktem. Ale nikt w Polsce nie może zarzucić graczom Piasta, że ci odpuścili sobie godne reprezentowanie "Biało-czerwonych" w Europie. - Wydaje mi się, że zagrałem dobry mecz, ale nie tylko ja. Przecież chłopaki oddali serca, walczyliśmy jak lwy, ale ostatecznie czegoś zabrakło. I chyba właśnie tego można żałować - że zabrakło "czegoś". Szczęścia, sił, nie wiem. Przecież była poprzeczka, potem opcja karnych. A skończyło się na golu Karabachu... - wspomina.
Polecane
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów