Ireneusz Król: Województwo śląskie to grajdoł

08.08.2012
- Na Śląsku trudno coś zrobić, bo w ekstraklasie są już Górnik, Ruch, Podbeskidzie, Piast. Tychy, Sosnowiec to kolejne miasta z aspiracjami. Układ sponsoringu jest nieciekawy - mówi Ireneusz Król.
- Obserwujemy duże nasycenie klubów piłkarskich na metr kwadratowy. Powinniśmy być mekką polskiego futbolu, ale tu jeden drugiemu nadeptuje na palce. To takie wyrywanie sobie krótkiej kołdry - mówi Król w wywiadzie dla "Przeglądu Sportowego". W tej samej rozmowie wskazuje też główny problem GKS-u Katowice. - Rozpasali się w tym klubie. Był czas, że wymuszali, kto ma grać w drużynie, ustawiali trenera i grozili zawodnikom. Hasło „ekstraklasa albo śmierć" było paranoiczne. Jak można komuś, kto wychodzi na boisko, pętać nogi czymś takim - zastanawia się.

Po chwili dodaje jednak. -  Ale te środowiska, które tam są, będą coraz bardziej rozbijane przez policję. Ta wielka zorganizowana grupa się skończy. Zresztą tam są trzy, cztery osoby, które innym robią sieczkę z mózgu. Nie obrażam się, że zrobili pod moim domem happening. Chciałbym tylko, żeby wszyscy zrozumieli, że ktoś tym steruje i podburza innych. I to w sytuacji, gdy klub jest dobrze zorganizowany - twierdzi.

Król odnosi się też do słów marszałka Adama Matusiewicza, który mówił o nim, że tylko żebrał o pieniądze w Urzędzie Miasta. - Teraz pan marszałek sam weźmie się za zarządzanie i będą mieli problem z głowy. Ale na razie mają pat, bo jeszcze nikt nie odkupił ode mnie żadnej akcji. Był jeden oferent, ale się wycofał. Akcje kibiców zrobiły swoje. Zainteresowani chcieli, żebym im dał na piśmie gwarancję, że jak wezmą klub, to nikt im domu nie podpali ani dzieci nie pobije. Od razu jednak zaznaczę, że gdyby do klubu miał wrócić ktoś ze stowarzyszenia kibiców, to ja wolę, żeby GKS upadł. Wezmę godło klubu, powieszę na ścianie w moim gabinecie i będę na nie patrzył. Tak na marginesie, to GKS jest najmniej zadłużonym klubem w Ilidze. Kiedy przejmowałem zespół, to było 4,4 miliona długu, a teraz zostało nie więcej niż 2 - kończy.
źródło: Przegląd Sportowy

Przeczytaj również