Hokeiści GKS-u Tychy punktują, ale tylko pierwsza piątka

26.08.2009
- Reszta odpali na ligę - powiedział ze spokojem Jan Vavreczka, trener GKS-u Tychy, po spotkaniu z Naprzodem Janów, gdzie praktycznie punktowała tylko pierwsza piątka.
Robin Bacul, Ladislav Paciga, Sebastian Gonera wrócili do gry i już punktują. U ich boku rośnie również forma Adriana Parzyszka. Tworząc pierwszą formację hokeiści praktycznie rozbili Naprzód Janów. Spośród 11 "oczek" w klasyfikacji kanadyjskiej, zdobytych w pojedynku z katowiczanami, aż osiem było ich zasługą. Dziewiątego dołożył Łukasz Król, ale... po tym jak wskoczył do podstawowego ataku, zastępując kontuzjowanego Pacigę.

Czy trener powinien zacząć martwić się o nieskuteczność pozostałych graczy? - Odpalą na ligę - odpowiedział ze spokojem Vavreczka. - Okazji nie brakuje, tylko wykończenia nie ma - kręcił głową Krzysztof Śmiełowski, obrońca GKS-u, który z boku przyglądał się poczynaniom swoich kolegów. - Może brakuje świeżości po ciężkich treningach? - pytał retorycznie defensor. - Reszta pewnie dopiero nastawia celowniki - dodał z uśmiechem.

- W każdym zespole najwięcej punktuje najmocniejsza piątka. Właśnie od tego ona jest. Adrian, Ladislav, Robin i obrońcy praktycznie cały czas grają ze sobą. Są akcje, w których radzą sobie nawet z zamkniętymi oczami. W innych formacjach jest sporo rotacji. Potrzeba czasu na zrozumienie - tłumaczył Michał Garbocz, napastnik tyszan, słabszą postawę pozostałych.
autor: Mariusz Polak

Przeczytaj również