Historyczny dzień Piasta Gliwice. Czas na debiut w europejskich pucharach!

18.07.2013
Wielu długo nie mogło w to uwierzyć, wielu nie może uwierzyć do dziś. Fakt jest jednak faktem - Piast Gliwice debiutuje dziś w europejskich pucharach jako jedyny reprezentant Śląska. Na co możemy liczyć?
Zdaniem byłego piłkarza i menadżera Piasta - Janusza Bodziocha - mówienie o wysokim budżecie Azerów czy tremie graczy z Gliwic jest zwyczajnie niepotrzebne. Dziś wieczorem nic z tych rzeczy nie powinno mieć miejsca, bo o awansie nie zdecydują już pieniądze, a postawa sportowa.

Historia tworzy się na naszych oczach. Problem w tym, że zaraz tę historię będzie można tłumaczyć "jedzącą tremą" czy nerwami związanymi z wielkim wydarzeniem...


Janusz Bodzioch, były piłkarz i menedżer Piasta Gliwice: - Karabach ma na koncie ponad 30 spotkań w Lidze Europy. To nie jest jakiś ogórek nie wiadomo skąd. W pierwszym meczu na dodatek jest faworytem, więc wątpię, żeby piłkarzom Piasta towarzyszyła jakaś trema czy niepotrzebne nerwy. Tutaj nie ma nic do stracenia, więc nie mówmy o tego typu aspektach, bo to w ogóle niepotrzebny temat. Piast ma wyjść na boisko i pokazać się jak tylko najlepiej potrafi. Mogą zapisać się w kartach historii i niech do tego dążą. Gracze z Gliwic są debiutantem - jasne - ale uwierzmy w końcu w swoje umiejętności. Nie można ciągle się wymigiwać. Nie będzie żadnego stresu. Będzie piłka, którą kopią od lat i na tym mają się skupić, a nie zaprzątać sobie głów "nerwami"

Kiedy oni - według powszechnej opinii - właśnie do "ogórków" jadą. Kraje Zakaukazia i dalej na wschód są piłkarsko podobno daleko, daleko za Polską...

- W Kazachstanie czy Azerbejdżanie tworzą się naprawdę mocne ekipy, zarówno klubowe jak i narodowe. To nie są chłopcy do bicia, więc łatwe i przyjemne wygrywanie z tymi zespołami to historia, którą można włożyć między bajki.

Bo mają prywatnych bogatych inwestorów i spore budżety, tak?

- A, takie porównywanie budżetów jest troszkę bezcelowe. Jasne, pieniądze mają wpływ na to, w jaki sposób klub będzie sterowany, ale nie dają zwycięstw. Przecież gdyby sukces zależał tylko od budżetu, to w finale mistrzostw świata regularnie walczyłby Katar z innymi arabskimi krajami, a ich kluby byłyby światowymi potęgami. Takie rozważania prowadziłby właśnie do tego. Zresztą, czasem nawet w Polsce można zaobserwować, że kluby z niższym budżetem radzą sobie lepiej, niż te z wysokim. Każdy klub jakiś tam budżet ma i dzieli go wedle własnych potrzeb. A potem piłkarze wychodzą na boisko i robią swoje.

Jeśli więc nie budżet, to drużna ma jutro sprawić, że Piast zapisze się w kartach historii polskiej piłki. Tylko czy ta drużyna jest już na tyle mocna? Latem poczyniono - teoretycznie - niezłe wzmocnienia.

- Widziałem Piasta na początku przygotować w meczu z Koroną Kielce. Zakontraktowano porządnych zawodników i na papierze wygląda to nieźle, ale ci gracze muszą jeszcze wyjść na murawę i pokazać, że w tym przypadku to co na papierze, niewiele różni się od tego, co w rzeczywistości. Mają przed sobą konkretne zadanie do zrealizowania.

Czyli po dzisiejszym meczu będzie można określić, jaki to będzie Piast w sezonie 2013/2014?

- Chwila.Trzeba też zaznaczyć, że nie będzie można ocenić Piasta po jednym czy dwóch meczach. Należy wstrzymać się jeszcze na kilka tygodni z oceną tego - lekko zmienionego, a na pewno wzmocnionego - zespołu. Stąd, niezależnie od ostatniego rozstrzygnięcia, nie można mówić nic pochopnie.

Szczególnie, że trener Marcin Brosz naprawdę musi w tych zawodników wierzyć. W końcu na wczorajszej konferencji przedmeczowej odrzucił chyba najlepszy jak dotąd dla innych polskich ekip argument - że było za gorąco. Przypomnę, że trener Brosz zaznaczył, że temperatura nie będzie atutem Azerów, bo Piast jest na nią tak samo przygotowany, jak oni.

- Trener Brosz zobaczył na miejscu, jak temperatura wpływa na zawodników. Zobaczył, że zmiana czasu graczom nie przeszkadza. A to dobrze. Co do samych słów - pokazują one, że trener wie, co mówi i jest pewny siebie. A to fantastyczny prognostyk przed meczem i całą rundą jesienną.

Dobrych prognostyków jest więcej. A to znaczy, że możemy nieco wybiec w przyszłość. W III rundzie znów Karabach, tylko "trzeciorundowy", czy raczej jakiś solidny przeciwnik?


- Jeśli uda się awansować, czego naprawdę życzę, dobrze byłoby trafić na znany i znaczący zespół. Jak spadać, to z dobrego konia. I może udałoby się jeszcze coś na tym zarobić, bo generalnie w tych rundach do europejskich pucharów się dokłada. Raczej więcej z kasy wypłynie, niż do niej wpłynie, a rozmawiałem z osobami, które w poprzednich latach organizowały mecze naszych drużyn w Europie. I tak to niestety wygląda. Stąd zarówno sportowo, jak i marketingowo dobrze byłoby awansować i trafić na silnego rywala. Ale to jest losowanie, tutaj nie ma "widzimisie", tylko los na los.

W porządku. Gdyby miał pan ostatecznie obstawić coś na awans Piasta - zrobiłby pan to? Z ręką na sercu.


- Szczerze? W ogóle nie obstawiam meczów, dlatego i teraz nic bym nie dał. Mnie od zawsze wystarczy trzymanie kciuków i to będę robić. Natomiast jeśli chodzi o postawienie pieniędzy, ani złotówki. Jak zwykle. Ale uważam, że dzisiejszy mecz nie wyłoni jeszcze zespołu, który awansuje. Niezależnie od wyniku. Nie będzie pewniaka. W Gliwicach obie drużyny będą miały takie same szansie i to właśnie w Polsce przesądzi się, kto awansuje. Tak to czuję.

Karabach Agdam - Piast Gliwice

czwartek, 18:00
autor: Dawid Jenczmyk

Przeczytaj również