Historia lubi się powtarzać, więc warto być dziś na Bukowej
31.10.2010
Z którym z I-ligowców GKS-owi Katowice gra się najlepiej? - Pewnie, że z ŁKS-em - uśmiecha się Gabriel Nowak, jeden z nielicznych zawodników GieKSy, który pamięta obydwa spotkania z łódzką ekipą z poprzedniego sezonu. A jest co pamiętać...
Najpierw, we wrześniu 2009 roku, zespół Adama Nawałki wygrał u siebie aż 4-1. Widowisko było przednie. - Wszystko świetnie się dla nas ułożyło. Już do przerwy było pozamiatane, a przecież po niej łodzianie dostali jeszcze dwie czerwone kartki - wspomina 24-latek. Tamten sukces dał jemu i kolegom awans na szóste miejsce w tabeli. Podobnie było zresztą ze starciem z marca tego roku, kiedy GKS, już pod wodzą Roberta Moskala, niespodziewanie zwyciężył w Łodzi 2-1.
- W zimie ŁKS solidnie się wzmocnił, od nas odeszło natomiast kilku kluczowych chłopaków. To była naprawdę trudna przeprawa. Ale podołaliśmy. Zaczęto nawet mówić, że jesteśmy kandydatem do awansu... - zauważa obrońca GieKSy. Dziś katowiczanom do takiego miana jednak bardzo daleko. Co innego drużyna z Łodzi.
Wrażenie robi nie tyle samo pierwsze miejsce ŁKS-u, co fakt, że zespół wygrał siedem ostatnich spotkań! - Dlatego to oni są faworytem - uważa Nowak, ale dodaje też, że nie bez znaczenia będzie historia. - Ona lubi się powtarzać, a przeciwnik na pewno pamięta te dwie poprzednie konfrontacje z nami. Czy chce tego, czy nie. Bo takie rzeczy zawsze gdzieś tam w głowie zostają - przekonuje stoper gospodarzy.
GKS Katowice - ŁKS Łódź
niedziela, 17:00
sędziuje Mariusz Złotek (Stalowa Wola)
Przypuszczalne składy
GKS: Wierzbicki - Olkowski, Szala, Kowalczyk, Sokołowski - Plewnia - Pitry, Dziedzic - Goncerz, Zieliński, Sadowski.
ŁKS: Wyparło - Gieraga, Łabędzki, Mowlik, Klepczarek - Kosecki, Seweryn, Smoliński, Mączyński, Romańczuk - Kujawa.
Najpierw, we wrześniu 2009 roku, zespół Adama Nawałki wygrał u siebie aż 4-1. Widowisko było przednie. - Wszystko świetnie się dla nas ułożyło. Już do przerwy było pozamiatane, a przecież po niej łodzianie dostali jeszcze dwie czerwone kartki - wspomina 24-latek. Tamten sukces dał jemu i kolegom awans na szóste miejsce w tabeli. Podobnie było zresztą ze starciem z marca tego roku, kiedy GKS, już pod wodzą Roberta Moskala, niespodziewanie zwyciężył w Łodzi 2-1.
- W zimie ŁKS solidnie się wzmocnił, od nas odeszło natomiast kilku kluczowych chłopaków. To była naprawdę trudna przeprawa. Ale podołaliśmy. Zaczęto nawet mówić, że jesteśmy kandydatem do awansu... - zauważa obrońca GieKSy. Dziś katowiczanom do takiego miana jednak bardzo daleko. Co innego drużyna z Łodzi.
Wrażenie robi nie tyle samo pierwsze miejsce ŁKS-u, co fakt, że zespół wygrał siedem ostatnich spotkań! - Dlatego to oni są faworytem - uważa Nowak, ale dodaje też, że nie bez znaczenia będzie historia. - Ona lubi się powtarzać, a przeciwnik na pewno pamięta te dwie poprzednie konfrontacje z nami. Czy chce tego, czy nie. Bo takie rzeczy zawsze gdzieś tam w głowie zostają - przekonuje stoper gospodarzy.
GKS Katowice - ŁKS Łódź
niedziela, 17:00
sędziuje Mariusz Złotek (Stalowa Wola)
Przypuszczalne składy
GKS: Wierzbicki - Olkowski, Szala, Kowalczyk, Sokołowski - Plewnia - Pitry, Dziedzic - Goncerz, Zieliński, Sadowski.
ŁKS: Wyparło - Gieraga, Łabędzki, Mowlik, Klepczarek - Kosecki, Seweryn, Smoliński, Mączyński, Romańczuk - Kujawa.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku