Grzegorz Goncerz: "Gdy nie strzelałem, byłem nie do zniesienia"

24.04.2016
Piłkarze katowickiej "GieKSy" wygrali w niedzielę przy Bukowej z Rozwojem 2:1. Podopieczni trenera Brzeczka tym razem wystąpili na swoim boisku w roli "gości". Jedenaste trafienie w sezonie zaliczył Grzegorz Goncerz, który po meczu nie krył, że spadł mu z serca spory kamień.
Norbert Barczyk/PressFocus
- W każdym spotkaniu gramy o to, aby zdobywać trzy punkty. Musimy budować cały czas swoją markę. Chcemy zająć jak najwyższe miejsce w tabeli i udowonić, że stać nas na zajęcia miejsca na podium - powiedział po starciu z ekipą z Brynowa kapitan "Trójkolorowych".

Chociaż podopieczni Jerzego Brzęczka wygrali swój niedzielny mecz, to i tak krytyczny wobec gry swojego zespołu był Goncerz. - Nasza gra była dzisiaj rwana, szarpana, było w niej dużo nerwowości. Oczywiście punkty nas cieszą, ale wyglądaliśmy nieco gorzej niż w poprzednich spotkaniach, mimo że je przegraliśmy. Ale  nawet w nieco gorszych meczach, trzeba umieć wygrywać - tłumaczył 27-latek.

Zapytaliśmy zawodnika, czy oprócz zaspokojenia spraw ambicjonalnych ewentualnie wyższa pozycja w tabeli "GieKSy" będzie miała odniesienie w kontekście atrakcyjnej premii po zakończeniu rozgrywek. Zawodnik katowiczan wypowiedział się w jednoznaczny sposób. - Nasza walka o jak najwyższe miejsce w tabeli nie zależy od tego, czy dzięki temu uzyskamy lepszą premię. Dla nas to sprawa ambicjonalna i prestiżowa. Chcemy dobrze nastroić się przed kolejnym sezonem, a morale możemy podnieść tylko i wyłącznie zwycięstwami – powiedział "Gonzo".

Goncerz nie ukrywał, że oczekiwanie na swojego gola od 21 listopada minionego roku mocno na nim ciążyło. - W momencie, gdy sędzia podyktował rzut karny, wiedziałem, że do niego podejdę. Nie nalezę do ludzi, którzy po niewykorzystaniu jakichś okazji się tym deprymują. Jest wręcz przeciwnie. Poza tym chciałem, aby jak najszybciej zeszła ze mnie presja w związku z brakiem zdobytej bramki, bo nie ukrywam, że byłem przez to nie do zniesienia w domu. Gdy napastnik nie strzela gola, to nie jest dobrze. Aczkolwiek lepsi ode mnie napastnicy nie raz mówili mi, aby zachował spokój, bo w końcu trafię i cieszę się, że tak się stało. Teraz mogę obiecać, że będę jeszcze gonił lidera klasyfikacji strzelców - zakończył "Gonzo".

GKS Katowice po 27 spotkaniach ma na swoim koncie 40 punktów. W kolejnej serii gier katowiczanie zmierzą się na swoim stadionie z Drutexem Bytovią Bytów.
autor: Łukasz Pawlik

Przeczytaj również