Grzegorz Fonfara - podwójny "GieKSiarz"

01.04.2016
Żaden inny zawodnik nie łączy tak obu Górniczych Klubów Sportowych z Katowic i Bełchatowa jak Grzegorz Fonfara. Wychowanek klubu z ulicy Bukowej w Bełchatowie spędził 7,5 sezonu, by latem 2012 roku wrócić na „stare śmieci” z zamiarem powrotu z GieKSą z Katowic do ekstraklasy. Nie udało mu się spełnić tego marzenia, a blisko 33—letni piłkarz teraz o awans do elity bije się z  Zagłębiem Sosnowiec. Sentyment do obu „górniczych” klubów jednak pozostał, więc „Fonf” chętnie przystał na rozmowę o zbliżającym się pojedynku GKS Katowice z GKS Bełchatów.
Łukasz Sobala/PressFocus
Sport Śląski: W Bełchatowie bardzo się denerwują jak słyszą, że GieKSa jest tylko jedna?

Grzegorz Fonfara: Grając w Bełchatowie z Tomkiem Wróblem śmialiśmy się, że „GieKSa jest ino jedna”, ale nigdy nie odczuwaliśmy żadnych pretensji czy animozji z tego powodu. Ale w Bełchatowie nie uważają, że GieKSa jest tylko jedna.

Gdy odszedłeś z Katowic do Bełchatowa to oba kluby bardzo szybko zamieniły się miejscami i GKS Bełchatów na prawie dekadę na dobre zakotwiczył w ekstraklasie podczas gdy GieKSa z Katowic na dobre utknęła w 1 lidze.

Gdy odchodziłem z Katowic to tu nic nie było i nie było też żadnych perspektyw. Jak się później okazało klub musiał zaczynać od IV ligi więc dla mnie to był ostatni moment żeby w tej większej piłce zaistnieć. A w Bełchatowie mieliśmy fajną i mocną drużynę i byliśmy nawet o krok od zdobycia mistrza Polski. To był wypłacalny klub, wszystko fajnie funkcjonowało, bazę mieliśmy fajną, więc ciężko było stamtąd się ruszać.

Patrząc z perspektywy lat, dlaczego Bełchatów pod względem wyników usunął w cień Katowice?

Wydaje mi się że decydujące były sprawy organizacyjne. To jest podstawa żeby klub funkcjonował i grał o coś. W Bełchatowie to wszytko funkcjonowało, fajnie zatrybiło to wszystko. A w klubie w którym są problemy trudno walczyć o wyższe cele, a wiemy jak tu było w Katowicach. Będąc i tu i tu odczułem to na własnej skórze. W Bełchatowie można się było skoncentrować na graniu, bo człowiek nie musiał chodzić i się pytać kiedy i czy w ogóle będzie wypłata.

W 2012 roku wróciłeś do Katowic i po roku miałeś okazję rywalizować właśnie z Bełchatowem o awans do ekstraklasy.

Bełchatów był górą, nam się nie udało. Ale prawda jest taka, że oni byli lepsi i udowodnili to na boisku.

Wybierasz się w niedzielę na mecz?

Jeszcze nie wiem, ale postaram się być trybunach.

Pozostał sentyment do obu klubów?

Na pewno. Można powiedzieć, że ostatnie najlepszy wyniki GieKSy jednej i drugiej były z moim udziałem. W Katowicach zdobyłem trzecie, a w Bełchatowie drugie miejsce w ekstraklasie.
źródło: SportSlaski.pl
autor: Tomasz Pikul

Przeczytaj również