"Gram w I lidze, a nie jestem w stanie utrzymać się z futbolu"

14.06.2009
- Chcę zostać w Katowicach, ale klub musi najpierw uregulować wszystkie zaległości - mówi Marcin Krysiński, który na rzecz GKS-u jest gotów odrzucić oferty innych klubów.
Jest jednym z najbardziej doświadczonych zawodników GieKSy, ale na wiosnę w lidze sobie nie pograł. Jego tylko nieco ponad 400 minut spędzonych na boiskach zaplecza ekstraklasy to "zasługa" wysokiej formy będącego jeszcze jesienią w głębokich rezerwach Mateusza Sroki.

- I chwała mu za to, że wniósł do zespołu tyle dobrego. A mnie utrata miejsca w składzie wcale nie zniechęciła. Pałam się futbolem już na tyle długo, że zdążyłem się na takie sytuacje uodpornić. Zdarzało mi się już siedzieć na ławce nawet z tak absurdalnych powodów jak humory działaczy - śmieje się Krysiński i zapewnia o chęci pozostania na Bukowej.

Ale pod pewnymi warunkami. - Aby myśleć o następnym sezonie, trzeba najpierw rozliczyć się za ten miniony. Występuję w I lidze, a nie jestem w stanie utrzymać się z futbolu - rozkłada ręce "Krycha". Nadzieje na to, że powstałe wobec graczy zaległości uda się w miarę szybko spłacić, daje oczekiwane na najbliższe dni przejęcie klubu przez firmę Centrozap.

Pewne jest natomiast to, że ostatniego dnia czerwca wygaśnie obecna umowa 33-latka. - Spotkałem się w tej sprawie z prezesem Furtokiem, choć nie pomyliłby się bardzo ten, kto powiedziałby, że tej rozmowy... w ogóle nie było. Nie padły bowiem żadne konkrety - wyjaśnia Krysiński. Nie jest tajemnicą, że już teraz znalazł się na celowniku innych klubów.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również