Gracz GKS-u Katowice: Zainteresowanie jest, teraz czekam na konkrety
13.06.2011
- Na temat mojej przyszłości nie wiem nic. Nikt nic nie wie. Czekam. Cały czas czekam na jakieś zainteresowanie. Chociaż nie, zainteresowanie jest, brakuje „tylko” konkretów - przyznaje młody zawodnik, który odniósł się także do tego, co działo się na trybunach podczas ostatniego meczu z Pogonią Szczecin. - Pozostawiam to bez komentarza. Widocznie tacy są nasi kibice - mówi piłkarz.
Sadowski w ostatniej akcji meczu ze szczecinianami miał szansę na uratowanie remisu, jednak piłka po jego strzale nie wpadła do siatki. - Szkoda, bardzo szkoda. Niestety, zabrakło troszeczkę szczęścia. Nawet nie chciałem kombinować z jakimiś wygórowanymi strzałami, po prostu starałem się czysto uderzyć, ale to się nie udało. Ja absolutnie nie chciałem strzelać po długim rogu, źle trafiłem w futbolówkę… Gdybym strzelił czysto, to ta piłka by przeleciała między nogami bramkarza, albo wpadłaby przy bliższym słupku. Tak mi się przeważnie udawało strzelać… Jak nie idzie, to nie idzie. W moim przypadku się nie udało. Bardzo chciałem, ale nie dałem rady…- martwi się Sadowski.
Piłkarz nie może być zadowolony nie tylko z końcówki meczu w swoim wykonaniu, ale też z końcówki rundy w wykonaniu całego GKS-u. - Tak bywa w piłce. Raz się kończy sezon zwycięsko, innym razem kończy się trzema lub czterema porażkami. Nie pozostaje nam nic innego, jak skupić się już na przyszłym sezonie i wziąć się ostro do roboty. Ciężko jest mi cokolwiek powiedzieć… Te cztery mecze… Chcieliśmy, ale nie mogliśmy. Nie udało się - zakończył.
Sadowski w ostatniej akcji meczu ze szczecinianami miał szansę na uratowanie remisu, jednak piłka po jego strzale nie wpadła do siatki. - Szkoda, bardzo szkoda. Niestety, zabrakło troszeczkę szczęścia. Nawet nie chciałem kombinować z jakimiś wygórowanymi strzałami, po prostu starałem się czysto uderzyć, ale to się nie udało. Ja absolutnie nie chciałem strzelać po długim rogu, źle trafiłem w futbolówkę… Gdybym strzelił czysto, to ta piłka by przeleciała między nogami bramkarza, albo wpadłaby przy bliższym słupku. Tak mi się przeważnie udawało strzelać… Jak nie idzie, to nie idzie. W moim przypadku się nie udało. Bardzo chciałem, ale nie dałem rady…- martwi się Sadowski.
Piłkarz nie może być zadowolony nie tylko z końcówki meczu w swoim wykonaniu, ale też z końcówki rundy w wykonaniu całego GKS-u. - Tak bywa w piłce. Raz się kończy sezon zwycięsko, innym razem kończy się trzema lub czterema porażkami. Nie pozostaje nam nic innego, jak skupić się już na przyszłym sezonie i wziąć się ostro do roboty. Ciężko jest mi cokolwiek powiedzieć… Te cztery mecze… Chcieliśmy, ale nie mogliśmy. Nie udało się - zakończył.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku