Gracz GieKSy: W przyszłym sezonie możemy walczyć o coś więcej

09.06.2013
- Pół roku temu w ogóle nie było wiadomo czy klub będzie dalej istniał i w tym kontekście nasz wynik trzeba uznać za udany - mówi Bartłomiej Chwalibogowski, lewy obrońca GKS-u Katowice.
Poprzednie sezony katowiczanie kończyli seriami porażek. W tym też końcówka rundy wiosennej nie była zbyt dobra. Udało się jednak na koniec ograć Dolcan Ząbki. - Na pewno zależało nam na tym, żeby godnie się pożegnać z naszymi kibicami, bo poprzednich meczów nie możemy zaliczyć do udanych. Zaliczyliśmy porażki i remis ze Stomilem. Byliśmy więc zmotywowani na ostatnie spotkanie. Widać jednak, że Dolcan nie przypadkiem jest najlepszym zespołem tej rundy. Było ciężko, ale udało nam się strzelić bramkę i stworzyć kolejne sytuacje - opisuje Chwalibogowski.

Pozwoliło to zająć na koniec sezonu 10. miejsce, a więc najwyższe od czasu powrotu GieKSy do I ligi. - Pół roku temu nie było wiadomo czy ten klub będzie istniał. Był wielki kryzys, a teraz powoli zaczyna się to wszystko normować. W tym kontekście wynik z tego sezonu i z tej rundy trzeba uznać za udany - twierdzi były gracz GKS-u Bełchatów.

W Katowicach powinni teraz skupić się na tym, by latem nie doszło do rewolucji tylko do mądrych wzmocnień. - Stabilizacja składu to na pewno podstawa. Myślę, że jak się trochę wzmocnimy, możemy walczyć o coś więcej niż to 10. miejsce. Już w tym sezonie mogliśmy zrobić lepszy wynik, gdyby nie ta - zawalona - pierwsza runda - podkreśla. Na razie trzeba jednak dostać licencję na grę w I lidze. - Na pewno trochę obaw wprowadziła decyzja o tym, że nie dostaliśmy licencji, ale tak naprawdę nie jest to nasza sprawa. To, co mieliśmy zrobić, zrobiliśmy na boisku. Reszta należy do działaczy i miejmy nadzieję, że wyjdą z tej sytuacji obronną ręką.

Sam Chwalibogowski nie wie natomiast czy w przyszłym sezonie zostanie w Katowicach. Kontrakt upływa mu 30 czerwca i już toczyły się rozmowy na temat jego przedłużenia, ale sam zawodnik nie chce na razie niczego przesądzać. - Nie chciałbym prorokować, co się wydarzy. Dobrze byłoby tu zostać, bo stworzyła się ciekawa ekipa, a ja jestem tu już od trzech lat, ale nie wszystko zależy ode mnie. Jest przecież jeszcze druga strona... - kończy.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również