Golkiper Ruchu: Kopciuszek też ma swoje ambicje

27.08.2014
W czwartek chorzowski Ruch może uzyskać awans do fazy grupowej Ligi Europy. Wiele może zależeć od postawy bramkarza „Niebieskich”, Krzysztofa Kamińskiego, który zapewnia, że zespół gotowy jest na walkę w Kijowie.
Łukasz Laskowski/Press Focus
- Czuć napięcie i dreszczyk emocji związany z rewanżowym meczem z Metalistem?
Krzysztof Kamiński: Jesteśmy bardzo skupieni, robimy wszystko, by jak najlepiej się przygotować. To nie jest tak, jak przed pierwszym meczem, gdy swoją wiedzę opieraliśmy tylko na filmach wideo. Po meczu w Gliwicach wiemy, że są w naszym zasięgu i jedziemy z optymizmem na Ukrainę.

- Metalist w jakiś sposób pana zaskoczył? Trochę was zlekceważyli?
K.K.: Może nie zlekceważyli, ale mocno się zdziwiłem ich nie tak dużym zaangażowaniem i walką. Myślę, że spodziewali się, że prędzej czy później coś strzelą, a to my byliśmy bliżsi zdobycia bramki. Musieli się zdziwić naszą postawą.

- No właśnie. W rewanżu może brakować tego strzelonego przez was gola...
K.K.: Oczywiście, zawsze grając jako gospodarz ważne jest zdobycie bramki. Ważniejsze jest jednak czyste konto, a to nam się udało. Szkoda, że z przodu nic nie wpadło, ale teraz każdy nasz gol będzie liczył się podwójnie.

- Czwartkowy awans do fazy grupowej będzie z pewnością dla wielu z was spełnieniem marzeń?
K.K.: Nie zakładaliśmy, że uda nam się dojść tak blisko fazy grupowej. Z perspektywy Ruchu to już spore osiągnięcie i jesteśmy 90 albo 120 minut od wymarzonego celu. Nikt wcześniej na nas nie stawiał. Byliśmy w cieniu i to nam pomagało. Po cichu robimy swoje, bo trochę jesteśmy takim kopciuszkiem, ale mamy swoje ambicje.
źródło: SPORT/SportSlaski.pl

Przeczytaj również