Gola strzelił butem czerwonym, piłkę z linii bramkowej wybił czarnym

05.04.2009
- Czy przy wybijaniu piłki z linii bramkowej stanęło mi serce? Nie, bo wówczas nie pobiegłbym dalej - uśmiecha się Piotr Plewnia, bohater wczorajszego meczu GKS-u Katowice z Wartą Poznań.
Zimowe odmłodzenie składu GieKSy położyło ogromną odpowiedzialność na tych starszych graczach, którzy ostatecznie zostali w klubie. Nie jest to zbyt duży ciężar dla Piotra Plewni. Wręcz przeciwnie. W ostatnich meczach lewoskrzydłowy pokazuje, ile jest wart. Wczoraj nie dość, że strzelił piękną bramkę, to jeszcze pod koniec meczu uratował drużynę, wybijając piłkę z linii bramkowej. W każdej z tych sytuacji pokazując ogromne opanowanie.

- Czy przy interwencji we własnym polu karnym stanęło mi serce? Nie, bo wówczas nie pobiegłbym dalej. Musiałem się szybko ocucić - uśmiecha się jeden z ojców sukcesu nad poznaniakami. Wychowanek opolskiej Odry pokazał sporą uniwersalność, udanie operując zarówno lewą, jak i prawą nogą.

Dzięki temu zwrócono uwagę na jego... buty. Jeden z nich jest bowiem barwy czerwonej, drugi zaś czarnej. - Przyznam, że gdy je kupowałem, sam byłem lekko zdumiony. Ale jeśli mają przynosić mi szczęście, to nie mam nic przeciwko temu, by były choćby i w kolorach tęczy - dodaje z przymrużeniem oka. W tej rundzie fortuna jest bez wątpienia przy nim.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również