"Głównym bohaterem spotkania był sędzia, który wypaczył wynik spotkania"
11.08.2014
Mecz Miedzi Legnica z GKS-em Katowice na długo zostanie w pamięci kibiców. Po spotkaniu, w którym padło sześć bramek, podyktowano dwa rzuty karne i pokazano trzy czerwone kartki, drużyna z Górnego Śląska miała sporo zastrzeżeń do pracy sędziego, Sebastiana Krasnego.
Katowiczanie uważają, że Łukasz Pielorz został niesłusznie wyrzucony z boiska, a Adrian Jurkowski nie faulował w polu karnym, tylko tuż przed nim. - Niestety, głównym bohaterem spotkania był sędzia, który wypaczył wynik spotkania. Moim zdaniem nie było w ogóle mojego faulu, a jeśli był, to na pewno nie na czerwoną kartkę. Nie było również karnego dla legniczan przy ich czwartej bramce, bo Adrian Jurkowski sfaulował przed polem karnym zawodnika Miedzi. Nie zmienia to jednak faktu, że przespaliśmy pierwszą połowę i Miedź zasłużenie prowadziła 2-0. Potem wyrównaliśmy i to był ten moment kiedy, "złapaliśmy wiatr w żagle" i mogliśmy wyjść na prowadzenie. Niestety, skończyło się tak, jak się skończyło - opowiada Pielorz.
- W każdym meczu trzeba zapracować na to, żeby zwyciężyć. Tym razem dodatkowo przeszkodził nam sędzia, ale to nie jedyna przyczyna naszej porażki i nie ma co zwalać winy na jedną stronę. Nie może jednak być też tak, że sędzia jest głównym bohaterem na murawie - mówi obrońca GieKSy.
Katowiczanie uważają, że Łukasz Pielorz został niesłusznie wyrzucony z boiska, a Adrian Jurkowski nie faulował w polu karnym, tylko tuż przed nim. - Niestety, głównym bohaterem spotkania był sędzia, który wypaczył wynik spotkania. Moim zdaniem nie było w ogóle mojego faulu, a jeśli był, to na pewno nie na czerwoną kartkę. Nie było również karnego dla legniczan przy ich czwartej bramce, bo Adrian Jurkowski sfaulował przed polem karnym zawodnika Miedzi. Nie zmienia to jednak faktu, że przespaliśmy pierwszą połowę i Miedź zasłużenie prowadziła 2-0. Potem wyrównaliśmy i to był ten moment kiedy, "złapaliśmy wiatr w żagle" i mogliśmy wyjść na prowadzenie. Niestety, skończyło się tak, jak się skończyło - opowiada Pielorz.
- W każdym meczu trzeba zapracować na to, żeby zwyciężyć. Tym razem dodatkowo przeszkodził nam sędzia, ale to nie jedyna przyczyna naszej porażki i nie ma co zwalać winy na jedną stronę. Nie może jednak być też tak, że sędzia jest głównym bohaterem na murawie - mówi obrońca GieKSy.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku