Główna broń GieKSy się zacięła

19.04.2009
- Nie jesteśmy zespołem, który będzie toczył z Koroną równorzędny bój. Możemy im przeciwstawić jedynie walkę na każdym centymetrze boiska - przyznaje Marcin Krysiński, obrońca GKS-u Katowice.
Czy wczorajsza porażka powinna w szczególny sposób zaniepokoić fanów GieKSy? I tak, i nie. Za pierwszą z wersji przemawia styl, jaki zaprezentowali katowiczanie. - Mogliśmy zapobiec stracie obydwu bramek. Były one pokłosiem naszych prostych błędów - mówi trener Adam Nawałka. Również w ofensywie jego zespół nie imponował. - Po prostu zabrakło nam armat - nie kryje Krzysztof Kaliciak. Tym samym przez większość meczu Radosław Cierzniak, bramkarz kielczan, pozostawał bezrobotny...

- Mam wrażenie, że lepiej wytrzymaliśmy tę rywalizację pod względem kondycyjnym - zauważa Włodzimierz Gąsior. Trudno szkoleniowcowi gości nie przyznać racji. Dobre przygotowanie motoryczne, które do tej pory było jedną z głównych broni GKS-u, wczoraj jakby się zacięło.

Z drugiej jednak strony dramatyzować też nie wypada. - Nie oszukujmy się. Nie jesteśmy zespołem, który będzie toczył z Koroną równorzędny bój. Oni mają po swojej stronie czysto piłkarskie atuty, my możemy im przeciwstawić jedynie walkę na każdym centymetrze boiska. To nie wystarczyło. Ale nie robimy z tego tragedii - dodaje Marcin Krysiński.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również