GKS - Zawisza 1-0. Bez "Torpedy" też dali radę!
14.04.2013
Wydarzenie
Piłkarze Zawiszy myślami byli już chyba w szatni, kiedy w pierwszych sekundach doliczonego czasu gry pierwszej połowy GKS wykonywał rzut rożny. Z narożnika boiska dokładnie zacentrował Sławomir Duda, z piłką minął się Wojciech Kaczmarek, a Mateusz Kamiński bez problemów skierował piłkę głową do pustej bramki.
Bohater
Rzadko zdarza się, by w meczu drużyny z dolnej połówki tabeli z pretendentem do awansu do T-Mobile Ekstraklasy bohaterem został bramkarz pretendenta, którego drużyna mecz przegrała. Tak było jednak w niedzielne popołudnie w Katowicach. Wojciech Kaczmarek był bezsprzecznie najjaśniejszym punktem Zawiszy Bydgoszcz, który...
Rozczarowanie
...wygrywając przy Bukowej mógł wskoczyć na fotel wicelidera tabeli I ligi. Zawodnicy Jurija Szatałowa zaprezentowali się jednak co najwyżej przeciętnie. Wyraźnie brakowało im argumentów w ofensywie. Najlepiej postawę bydgoszczan w tym meczu obrazuje fakt, że pretendent nie stworzył przez całe spotkanie ani jednej klarownej sytuacji pod bramką Łukasza Budziłka.
Co ciekawego
- W kadrze GieKSy na to spotkanie zabrakło Przemysława Pitrego. Najskuteczniejszy strzelec katowiczan doznał urazu mięśnia czworogłowego. Nabawił się go podczas środowego treningu, ale było to najpilniej strzeżoną tajemnicą przy Bukowej.
- Ligowy szlagier obserwował komplet 5 tys. widzów. Tak szczelnie wypełnionego "Blaszoka" dawno nie było. W sektorze gości pojawiło się także kilkuset kibiców gości z Bydgoszczy. Przez cały mecz trwała walka na doping.
- Pierwszy kwadrans spotkania był probierzem świetnego piłkarskiego widowiska. Oba zespoły postawiły na ofensywny futbol, raz za razem goszcząc pod polem karnym rywala. Szwankowało jednak wykończenie.
- W pierwszej połowie sędzia dwukrotnie musiał przerywać grę, bo na murawie lądowały rzucane z "Blaszoka" serpentyny. Za drugim razem kibice GieKSy zaprezentowali efektowną oprawę z udziałem pirotechniki i kilkuset trójkolorowych flag.
- Po niespełna pół godziny gry bramkarz Zawiszy skapitulował po raz pierwszy po płaskim strzale Krzysztofa Wołkowicza. Arbiter bramki jednak nie uznał, dopatrując się ofsajdu skrzydłowego GKS-u.
- Obraz gry nie zmienił się po przerwie. W dalszym ciągu inicjatywę posiadała GieKSa, ale świetnie interweniował Kaczmarek. Trudno jednak powiedzieć, by katowiczanie w tym spotkaniu dominowali.
- W ostatnich minutach regulaminowego czasu gry do katowiczan uśmiechnęło się szczęście. Matej Nather potężnie uderzył z ostrego kąta, a piłka zatrzymała się na poprzeczce bramki Budziłka!
- Dzięki niedzielnemu zwycięstwu GKS Katowice z 33. punktami na koncie wskoczył na 9. pozycję w tabeli I ligi, mając do rozegrania zaległe spotkanie z Kolejarzem Stróże.
Piłkarze Zawiszy myślami byli już chyba w szatni, kiedy w pierwszych sekundach doliczonego czasu gry pierwszej połowy GKS wykonywał rzut rożny. Z narożnika boiska dokładnie zacentrował Sławomir Duda, z piłką minął się Wojciech Kaczmarek, a Mateusz Kamiński bez problemów skierował piłkę głową do pustej bramki.
Bohater
Rzadko zdarza się, by w meczu drużyny z dolnej połówki tabeli z pretendentem do awansu do T-Mobile Ekstraklasy bohaterem został bramkarz pretendenta, którego drużyna mecz przegrała. Tak było jednak w niedzielne popołudnie w Katowicach. Wojciech Kaczmarek był bezsprzecznie najjaśniejszym punktem Zawiszy Bydgoszcz, który...
Rozczarowanie
...wygrywając przy Bukowej mógł wskoczyć na fotel wicelidera tabeli I ligi. Zawodnicy Jurija Szatałowa zaprezentowali się jednak co najwyżej przeciętnie. Wyraźnie brakowało im argumentów w ofensywie. Najlepiej postawę bydgoszczan w tym meczu obrazuje fakt, że pretendent nie stworzył przez całe spotkanie ani jednej klarownej sytuacji pod bramką Łukasza Budziłka.
Co ciekawego
- W kadrze GieKSy na to spotkanie zabrakło Przemysława Pitrego. Najskuteczniejszy strzelec katowiczan doznał urazu mięśnia czworogłowego. Nabawił się go podczas środowego treningu, ale było to najpilniej strzeżoną tajemnicą przy Bukowej.
- Ligowy szlagier obserwował komplet 5 tys. widzów. Tak szczelnie wypełnionego "Blaszoka" dawno nie było. W sektorze gości pojawiło się także kilkuset kibiców gości z Bydgoszczy. Przez cały mecz trwała walka na doping.
- Pierwszy kwadrans spotkania był probierzem świetnego piłkarskiego widowiska. Oba zespoły postawiły na ofensywny futbol, raz za razem goszcząc pod polem karnym rywala. Szwankowało jednak wykończenie.
- W pierwszej połowie sędzia dwukrotnie musiał przerywać grę, bo na murawie lądowały rzucane z "Blaszoka" serpentyny. Za drugim razem kibice GieKSy zaprezentowali efektowną oprawę z udziałem pirotechniki i kilkuset trójkolorowych flag.
- Po niespełna pół godziny gry bramkarz Zawiszy skapitulował po raz pierwszy po płaskim strzale Krzysztofa Wołkowicza. Arbiter bramki jednak nie uznał, dopatrując się ofsajdu skrzydłowego GKS-u.
- Obraz gry nie zmienił się po przerwie. W dalszym ciągu inicjatywę posiadała GieKSa, ale świetnie interweniował Kaczmarek. Trudno jednak powiedzieć, by katowiczanie w tym spotkaniu dominowali.
- W ostatnich minutach regulaminowego czasu gry do katowiczan uśmiechnęło się szczęście. Matej Nather potężnie uderzył z ostrego kąta, a piłka zatrzymała się na poprzeczce bramki Budziłka!
- Dzięki niedzielnemu zwycięstwu GKS Katowice z 33. punktami na koncie wskoczył na 9. pozycję w tabeli I ligi, mając do rozegrania zaległe spotkanie z Kolejarzem Stróże.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku