GKS wreszcie ma z nich pociechę. Chmiel i Pitry już nie zawodzą...

30.10.2011
Jeszcze niedawno Damian Chmiel bił się w pierś i mówił, że drużyna nie wygrała tylko i wyłącznie z powodu jego indolencji strzeleckiej. Okazje marnował też Przemysław Pitry. Dziś obaj są w dobrej formie.
Ba! Większość akcji ofensywnych GKS-u Katowice kreuje duet Chmiel - Pitry. Obaj są bardzo aktywni, szukają piłki. - Czasami nam nie wychodziło. Mam na myśli całą drużynę. Ale to nie zmieniało faktu, że bardzo chcieliśmy wygrać każdy kolejny mecz. Ostatnie wyniki pokazują, że zmierzamy w dobrym kierunku - cieszy się Chmiel.

Zawodnik wypożyczony z Podbeskidzia Bielsko-Biała zwyżkę formy podkreślił bramkami, które strzelił Warcie Poznań i Piastowi Gliwice. Wczoraj wywalczył natomiast rzut karny.

Pitremu do pełni satysfakcji brakuje bardzo niewiele. - Ech, brak szczęścia. Bramkarz Sandecji musnął piłkę i ta wylądowała na poprzeczce. Znów! Liczę, że w którymś z następnych meczów piłka wreszcie wpadnie do siatki - życzył sobie wczoraj.

Przed tygodniem nie wykorzystał rzutu karnego. Ta pomyłka nie zmieniła faktu, że rozegrał bardzo dobre zawody i to w dużej mierze dzięki niemu GKS był zespołem lepszym od Piasta. Pitremu służy przesunięcie do środka boiska.

- Zdobyliśmy siedem punktów w meczach z trzema wymagającymi przeciwnikami, ale nie możemy teraz spocząć na laurach. Nasza sytuacja w tabeli wcale nie jest dobra. Nie zajmujemy na przykład drugiego miejsca, tylko nadal walczymy o utrzymanie - wskazał Pitry.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również