GKS - Wisła Płock 0-1. Katowiczanie nie dali rady w dziesiątkę...

28.04.2012
Rozczarowanie w Katowicach. GKS uległ u siebie walczącej o utrzymanie Wiśle Płock. Odrabianie strat było jednak trudne, bo GieKSa musiała sobie radzić w osłabieniu po czerwonej kartce Witolda Sabeli.

Wydarzenie
W następnym spotkaniu GKS będzie musiał sobie radzić bez Witolda Sabeli. Bramkarz GKS-u otrzymał czerwoną kartkę za interwencją ręką poza polem karnym. Między słupkami stanął za niego Jacek Gorczyca, który zastąpił na murawie Mateusza Kamińskiego.

Bohater
Katowiczan "załatwił Mosart". To on wykończył kontrę po stracie piłki przez Damiana Chmiela. Gol ten okazał się jedynym w całym spotkaniu, przez co Wisła ma już tylko punkt straty do GKS-u. W dodatku to po jego zagraniu z boiska wyleciał Witold Sabela.

Rozczarowanie
Kto ma robić różnicę w GKS-ie, jeśli nie Damian Chmiel? Dzisiaj wypożyczony z Podbeskidzia Bielsko-Biała pomocnik nie wnosił tak wiele w akcje ofensywne GieKSy. W dodatku to on stracił piłkę przy bramce Mosarta. Kilka razy próbował uderzać, ale wszystko łapał Krzysztof Kamiński. Może nie był najgorszy, ale to on powinien wziąć grę na swoje barki, jeśli drużynie nie idzie. W ostatniej minucie nie wykorzystał znakomitego dogrania Chwalibogowskiego. uderzył piłkę głową w bramkarza.

Co ciekawego:
- Trener Rafał Górak po ostatniej porażce z Zawiszą Bydgoszcz zmodyfikował linię obrony. Na prawej stronie pojawił się Michal Farkasz, z kolei partnerem Kamila Szymury na środku był nie Jacek Kowalczyk, a Mateusz Kamiński, dla którego był to pierwszy mecz w lidze od listopadowego spotkania z Niecieczą.

- W kadrze Wisły Płock znajduje się kilku zawodników, którzy w przeszłości grali na Śląsku. W wyjściowej jedenastce pojawili się Ariel Jakubowski i Piotr Petasz. Na ławce siedział Boris Pesković.

- Jako że Jacek Kowalczyk rozpoczął mecz na ławce, kapitanem GKS-u w dzisiejszym meczu był Piotr Gierczak. Pomocnik nie miał najlepszego dnia i w przerwie został zastąpiony przez Bartłomieja Chwalibogowskiego. Opaskę przejął wtedy Przemysław Pitry.

- Ależ to mogła być bramka! Już na samym początku spotkania Jan Belianczin z ponad 30 metrów uderzył z rzutu wolnego wprost w poprzeczkę. Mało zabrakło, a mielibyśmy kandydata do bramki roku.

- Wreszcie mamy ładną pogodę. Fakt ten wykorzystał trener gości, Libor Pala, który ubrany był jak na plażę. Klapki, krótkie spodenki i koszulkę.

źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również