GKS Tychy piąty raz z rzędu walczy o mistrzostwo. Czy wystarczy mu sił?

08.03.2009
Tyszanie po raz piąty z rzędu zagrają w finale PLH. Czy GKS-owi wystarczy sił, aby zdobyć tytuł? - Niech władze PZHL-u wyjadą na lód i pokażą 3000 publiczności w czwartym meczu w piąty dzień, jak wytrzymać taki trud walki - mówi Karol Pawlik, dyrektor klubu.
Podobnie jak przed rokiem, w walce o mistrzostwo Polski, spotkają się Cracovia Kraków i GKS Tychy. Droga do finału obu drużyn wyglądała zupełnie inaczej. Krakowianie w ćwierćfinale oraz półfinale nie doznali porażki i już 1 marca byli pewni gry o złoto. Tyszanie natomiast, rozgrywali ciężkie boje z Naprzodem Janów oraz Podhalem Nowy Targ. Aby zagrać z mistrzem o tytuł, musieli o trzy razy więcej wyjechać na lód.

- Chłopcy włożyli sporo sił w te pojedynki. Graliśmy praktycznie bez odpoczynku. Ostatnie mecze pokazały, że już jesteśmy na wyczerpaniu - mówi Pawlik. - Wierzę jednak, że drużyna ma jeszcze jakieś pokłady energii, które pozwolą odnieść sukces - dodaje optymistycznie.

Wicemistrza czeka niezwykle ciężkie zadanie, bowiem po weekendzie ponownie wyjedzie na lód i stoczy przynajmniej cztery pojedynki z Cracovią. - Terminarz, który został stworzony jest skandaliczny. Tak się nie gra nawet w NHL - podkreśla mocno niezadowolony dyrektor. - Niech władze PZHL-u same wyjadą na lód i wtedy się przekonają, jaki to jest wysiłek. Chciałbym, aby pokazały 3000-nej publiczności w czwartym meczy w piąty dzień jak wytrzymać taki trud walki - zaznacza.

- Mając wielkie problemy organizacyjne udało nam się zrobić w tym sezonie naprawdę wiele. Zdobyliśmy Puchar Polski. W tej chwili stajemy przed szansą zdobycia mistrzostwa. Wywalczenie tego trofeum byłoby zwieńczeniem wysiłku, jaki włożyliśmy w obecne rozgrywki. Udowodnilibyśmy wtedy tym wszystkim panom na świeczniku, że mimo wszelkich przeciwności, można wygrać - kończy Pawlik.
autor: Mariusz Polak

Przeczytaj również